W ŻYCIU

Wieża Mariacka: kobietom wstęp wzbroniony?

opublikowano: 6 KWIETNIA 2019, 04:13autor: Karolina Gawlik
Wieża Mariacka: kobietom wstęp wzbroniony?

Nigdy dotąd kobieta nie była etatową hejnalistką. Tylko raz w historii wieży zagrała tu uczennica Akademii Muzycznej. Sylwester, 1993 rok. Musiało minąć 26 lat, żeby hejnał z wysokości 54 metrów, znów wydmuchała kobieta. Byłam nią ja. Szkoda tylko, że instrument się nie zgadzał.

Dlaczego tak jest, że kobiety nie chcą być hejnalistkami? Ciężko stwierdzić. Może trąbka to mało kobiecy instrument, na tle skrzypiec, wiolonczeli i gitary?

A ja miałam flet prosty. Nie przejdzie. Takie coś, to hejnalista Zbigniew Ojczyk ogarniał w przedszkolu. Wymiatanie na trąbce to absolutne must have hejnalisty, a dokładniej: hejnalisty, ogniomistrza, dzwonnika.

Wichura i nietoperze

W dzwon bije o pełnych godzinach - tyle razy, ile wskazują wskazówki zegara. Dlatego czwarty hejnał w południe – bo gra się na cztery strony świata – tak naprawdę słyszymy nie o dwunastej, a pięć po.

Wszystko z dokładnością co do sekundy. Punktualność – to najważniejsza cecha. Hejnalista czuwa całą dobę, nawet gdy wieżą zamiata wichura, a przez okno wlatują nietoperze.

Ucieczka tylko przez okno

Odwaga też się liczy. Droga ewakuacyjna prowadzi bowiem wyłączenie przez okno, 54 metry w dół. Spokojnie: turystów w razie pożaru zabiera specjalny wysięgnik. Przyjeżdżają tu z całego świata, wchodzą od wtorku do niedzieli. Wtedy hejnalista nie ma czasu nawet zjeść. Musi lubić ludzi. Zdjęcia, rozmowy, opowieści. A jest tu o czym opowiadać: oryginalne drewno z XV wieku, ręcznie kuta stal czy tuba Marconiego, która od lat 20-tych transmituje najstarszą audycję radiową na świecie. Hejnał właśnie.

Samotność czasem doskwiera

Jest jednak kilka dyżurów w miesiącu, które hejnalista pełni samotnie. Co za tragizm – być w samym sercu miasta i przez 24 godziny nie móc się odezwać do nikogo. Jest internet. Pan Zbigniew czasem włącza sobie meczyk, najlepiej Wisły.

W rekrutacji oczywiście nie pytają o sympatie klubowe, więc nie musiałabym nadrabiać zaległości w wiedzy sportowej. Inny mariacki hejnalista woli Cracovię i nikt się nie kłóci.

Zbigniew Ojczyk, hejnalista:
Wieża ma w swojej przeszłości krwawe historie, ale teraz to wieża pokoju. Wieża otwarta na cały świat.

Sprawdziłam: kobieta na szczycie Krakowa, w czapce hejnalisty, ze złotą trąbką -  to widok klasa. Przydałaby nam się hejnalistka. Następny na emeryturę, w teorii, pójdzie pan Zbigniew. Do tego czasu musiałabym skończyć szkołę muzyczną, kursy OSP i mocno trenować sprawność. Jest nadzieja, w teorii.

W praktyce, raczej nie mam szans, ale odkryłam, że mamy z panem Zbigniewem coś wspólnego. Mój rozmówca wydmuchuje od ponad 20 lat tę samą melodię co godzinę, a mimo to mówi z przekonaniem: hejnalista musi mieć zacięcie do grania. Ja słyszę tę melodię prawie codziennie, od ponad 20 lat i też z przekonaniem twierdzę: hejnał to jedna z najpiękniejszych melodii świata.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności