KRZYSZTOF PIASECKI

Nostalgiczne podróże pociągiem, „to już se ne wrati"

opublikowano: 29 SIERPNIA 2025, 19:13autor: Krzysztof Piasecki
Nostalgiczne podróże pociągiem, „to już se ne wrati"

Z powodu wykonywanego zawodu podróżowałem sporo po Polsce. Głównie pociągami. Znałem dworce we wszystkich większych miastach w naszym kraju. Choć jak się wydaje nie był to jeszcze do końca nasz kraj. Teraz już jest. Chyba.

Reklama

W Dzienniku Polskim ukazał się artykuł zachęcający do wspomnień. A właściwie do przeglądnięcia zdjęć. Zdjęć starych (sprzed dekady) dworców. To poruszyło moją pamięć. Przypominam sobie z dawnych czasów wiele kolejowych opowieści. Pociągi wówczas  różniły się znacznie od tych, które obecnie kursują. Przede wszystkim ludzie ze sobą rozmawiali. Teraz głównie posługują się Internetem. Nikt do nikogo nic nie mówi. A wówczas rozmawiali.

Czasem opowiadali sobie najintymniejsze historie, bo wiedzieli, że nikogo ze współpasażerów na pewno nie spotkają. ,Przypominam sobie parę historii przedziałowych. Musicie państwo wiedzieć, że być w grupie „przedziałowych" nie było łatwo. W Krakowie, jak mi opowiadano,  "atakowano" wagony, które miały wieźć pasażerów z Krakowa Głównego na Mazury już na Dworcu Kraków Płaszów. Czasem nie było łatwo taki wagon namierzyć. Kiedy podróżnicy już się  usadowili wysyłali jednego ze swojego grona by opłacił (sic!) kolejarza.  I ten szukał odpowiedzialnego za ten właśnie wagon. Jeden mój kolega po prostu zapłacił pierwszemu w kolejarskim mundurze. Jakież było zdziwienie całej grupy gdy zgłosił się do nich z wyraźną sugestią, że chodzi o pieniądze, inny kolejarz w drodze na Dworzec Główny.  

Ja miałem podobną sytuację w Katowicach. Na peronie stoi zatłoczony pociąg do Wrocławia. Idę z gitarą, aż nagle podchodzi do mnie kolejarz i mówi „tak właśnie czekam na kogoś inteligentnego (tak powiedział!) żeby mu załatwić miejsce w tym pociągu".  Wpychamy się do wyładowanego po sufit pociągu. Kolejarz mnie prowadzi do wolnego przedziału. Przedział zamknięty na nim jakaś kartka. Kolejarz otworzył swoim kluczem ten przedział. Na korytarzu poziom nienawiści osiągnął nieprzekraczalny pułap. Siadłem zapłaciwszy wcześniej za „flaszkę". Bilet oczywiście miałem. Kolejarz zaproponował, by mi się w podróży nie nudziło, że załatwi mi atrakcyjne dziewczyny.

Za chwilę do przedziału weszła rodzina z dwojgiem dzieci. Nagle pojawiła się konduktorka. „A państwo co tu robicie?" „To załatwione", powiedziałem. „ Z kim?" spytała. „Z komendą milicji?".

Przypomniałem sobie, że nie przeczytałem kartki powieszonej na drzwiach, która informowała, że przedział jest zarezerwowany dla komendy Milicji. I wtedy stojący za nią skuty, jak sądzę, przestępca powiedział: „Nie wolno jechać – przestępca jedzie". W tym momencie pociąg ruszył  I cały wagon obserwował jak ze specjalnego przedziału wychodzimy my. Rodzina z dziećmi i ja.

Jak to się czasem mówi: „to już se ne wrati". Chociaż gdy mamy wojnę za granicą, prezydenta skłóconego z premierem i co za tym idzie prezydenta z rządem.. Cóż mogę dodać? Ano zobaczymy. My którzy nie mamy na ten stan najmniejszego wpływu...