W OPINII

K. Piasecki: czy turyści w Zakopanem nie wierzą w wirusa?

opublikowano: 23 LIPCA 2021, 20:22autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: czy turyści w Zakopanem nie wierzą w wirusa?

O czym tu pisać? Kiedyś okres, który mamy obecnie nazywano sezonem ogórkowym. Nie wiem dokładnie dlaczego. Chodziło o to, że w tym okresie niewiele się dzieje i w związku z tym informacje podawane przez media dotyczą mało ważnych spraw. Przeglądam prasę. Wcale nie wydaje mi się, by wydarzenia opisywane przez gazety jakoś bardzo się różniły od tych, które odbywały się w innych miesiącach. Prócz oczywiście dotyczących konkretnie lipca.

Reklama

W Zakopanem tłok jak nigdy. Widać na zdjęciu Krupówki szczelnie wypełnione, jak podano, turystami. Turyści nie chodzą po Krupówkach tylko po górach.  Trzeba być może wprowadzić definicję turysty. Niedawno opisywano akcję TOPR-u pisząc, że pijany turysta został przez TOPR ściągnięty śmigłowcem do Zakopanego. I że turysta upił się na szlaku.

Przypomniała mi się anegdota o tym, jak młody człowiek przychodzi do rodziców i oznajmia im: „ jak dorosnę będę muzykiem”, na co rodzice : „synu , albo jedno albo drugie”. Oczywiście anegdota nie musi dotyczyć zawodu muzyka.  Może być o aktorze czy kabareciarzu.

No więc „albo jedno albo drugie”. Albo turysta, albo upił się na szlaku. Podobnie jak mianem kibiców określa się normalnych chuliganów. Co prawda używa się już słowa „kibole”, ale i tak jest to określenie za bliskie słowa kibic.

Reklama

Wracam do Zakopanego. Jak przeczytałem najazd gości w lipcu jest spowodowany tym, że przyjeżdzający boją się sierpniowego hipotetycznego lockdownu i dlatego wybrali lipiec. I przyjechali w region, który słynie z małej ilości zaszczepień.

Widocznie odwiedzający testują na sobie informacje o wirusie. „Słuchaj, pojechaliśmy do Zakopanego. Tam mało kto jest zaszczepiony. Codziennie przeciskaliśmy się przez tłum na Krupówkach. I nic nam nie jest. Okazuje się, że informacje o wirusie są mocno przesadzone. Górale wiedzą co robią nie szczepiąc się".

Jeśli tak jest rzeczywiście to poważne obłożenie kwater powinno występować w Białym i Czarnym Dunajcu. Te miejscowości bowiem walczą o prymat najmniejszej liczby zaszczepień . 

Obraziłem może przyjeżdzających na Podhale. Przecież przyjechali w lipcu obawiając się sierpniowego zamknięcia. Czyli jednak w wirusa wierzą. Albo tylko w lockdown.

Reklama

To tak, jak w tym starym dowcipie. Jedzie rowerzysta, któremu telepie się tylny błotnik. Podjeżdża do niego drugi rowerzysta i krzyczy: „panie , błotnik się panu telepie!". Na co pierwszy odpowiada: „nic nie słyszę, bo mi się błotnik telepie”. Nie wiem czy ten żart jest, że się tak wyrażę, kompatybilny z tym co napisałem powyżej, ale takie mam wrażenie.

Pocieszającym jest fakt, że nie wszyscy przyjechali do Zakopanego. Wczoraj jechałem z Jastarni do Rumii dwie godziny. I pokonywałem tę pięćdziesięciokilometrową odległość bynajmniej nie rowerem i nic mi się nie telepało.

 I tak kończę mój ogórkowy tekścik.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności