W OPINII

K. Piasecki: Co tanie to drogie, czyli dlaczego kierowcy zapłacą za COVID

opublikowano: 18 WRZEŚNIA 2020, 15:44autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: Co tanie to drogie, czyli dlaczego kierowcy zapłacą za COVID

Jest takie powiedzenie: „co tanie to drogie”. Chodzi o to, że rzeczy tanie są kiepskiej jakości i psują się dużo częściej, niż te droższe. W związku z tym trzeba je częściej wymieniać. Z tego wynika, że opłaca się kupować rzeczy droższe, bo niszczą się dłużej i w efekcie wychodzi to taniej. Dlatego bywamy nieufni w stosunku do rzeczy znacznie tańszych, od tych droższych. A sprzedający o tym wiedzą. I często podwyższają cenę jakiegoś produktu, by zyskać nasze, do tego produktu, zaufanie.

Reklama

Pora na jakiś przykład. Ktoś sprzedaje coś. Powiedzmy stal. Sprzedaje tę stal na export. I dlatego nazywa się Stalexport. To niech sobie robi z ceną tej stali, co chce, bo my i tak jej nie kupimy. Ale dlaczego podwyższa nam cenę za przejazd autostradą?

Parę dni temu jechałem naszą autostradą. Nie będę wyliczał, w ilu miejscach jest zwężenie, uniemożliwiające korzystanie z autostrady zgodnie z jej przeznaczeniem. To są miejsca, gdzie właściciel autostrady (Stalexport) pokazuje nam, że nieobca mu nowoczesność. Informują nas o tym tabliczki „Roboty drogowe”.

Polacy są dobrzy w konstrukcji robotów. Nawet nasze polskie roboty wysyła się w kosmos. Te roboty drogowe stale są obecne na naszej autostradzie. Widocznie kiepsko jest wykonana. Pewnie tanio. Czyli jak ustaliliśmy, co tanio to drogo. Z tym że tanio dla właściciela autostrady, a drogo dla nas.

Widocznie Stalexport poszedł po rozum do głowy i przypomniał sobie powiedzonko „co tanie to drogie”. I podwyższył opłaty. Nie poinformował nas jednak, że zastosował powiedzenie „co tanie to drogie”. Jako powód podał zmaganie się z COVID-19. Skoro ma być ustawa, która pozwoli na usprawiedliwienie każdego działania, nawet z przeszłości, jeśli wiąże się z COVID-19, to nikt przecież nie będzie protestował w związku z podwyżką cen za przejazd autostradą.

Nawiasem mówiąc, na ogół żadna ustawa nie działa wstecz. Kiedy piszę te słowa, nie wiem, czy została uchwalona. To, myślę, znaczny optymizm z mojej strony. Nie po to tyle było o niej dyskusji, by teraz jej nie uchwalić. 

Rymowana poprawka autora: 

Z ostatniej chwili

Jednak nie uchwalili

Autor się myli

Reklama

W polskim języku mamy trzy czasy. Przeszły, teraźniejszy i przyszły. Są języki, w których czasów jest dużo więcej. Angielski, niemiecki. Może dlatego tam nie ma ustaw, które działają wstecz. Nie wiadomo by było, który czas zastosować. U nas prościej. Mam pytanie jako dyletant prawny. Czy jeśli powstaje ustawa, która ma dotyczyć też przeszłości, to również możliwa jest ustawa, która będzie działać dopiero w przyszłości?

Na tym skończę. Bo może jest już przygotowywana ustawa o tym, że takich rzeczy nie należy wypisywać. W przyszłości. Więc kończę dziś.

Autor usiłuje się bronić:

Ale przecież ten, który projekt tej ustawy wymyślił, nadal myśli (choć może to słowo na wyrost)

 Żeby wrócić jeszcze na koniec do autostrady. Przypominam, że autostrada to droga specjalnie zaprojektowana i zbudowana dla ruchu samochodowego. Droga, czyli nie - tania. Bo przecież co tanie to drogie.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności