W ŻYCIU

Ich lody podbiły Kraków, polsko - włoska historia miłosna

opublikowano: 27 LIPCA 2020, 06:00autor: Jagoda Pulit - Pacanowska
Ich lody podbiły Kraków, polsko - włoska historia miłosna

Poznali się w Kluszkowcach na stoku narciarskim. Ona – Ania - uczyła dzieci jeździć na nartach, on – Daniele - przyjechał z Włoch zobaczyć jak wygląda zima w Polsce. Dziś prowadzą jedną z najlepszych lodziarni w Krakowie. Mówią, że ich lody są pyszne, bo… mają „same wady”.

Reklama 

W Krakowie mieszka już ponad dwa tysiące Włochów. Najwyraźniej lubią nasze miasto, a Daniele – jak to Włoch, w dodatku pochodzący z Bergamo, „stolicy” stracciatelli  – uwielbia lody. Swoją pasją zaraził Anię. Ich lokal na ulicy św. Marka szybko zdobył uznanie krakowian i turystów, czego wyrazem już na początku działalności była entuzjastyczna recenzja felietonisty Gazety Wyborczej Wojciecha Nowickiego.

Fot. Jagoda Pulit

Wybór jest taki, jaki trzeba, ani za mały, ani za duży - no i przede wszystkim cała produkcja powstaje na miejscu, za szybą… - opisywał z zachwytem Nowicki.

„Wybraliśmy chyba najtrudniejszą drogę. Od pierwszego składnika po produkt końcowy robimy wszystko naprawdę sami” – opowiada Ania.

Efekt jest znakomity, a owe „wady” ich lodów to klucz do sukcesu. „W związku z tym, że nie używamy ani żadnych barwników, ani konserwantów, ani wzmacniaczy, ani smaku, ani kolorów wydają się nieidealne.” – wyjaśnia sympatyczna polsko - włoska para.

"Mają blade kolory, ponieważ mają naturalny kolor, na przykład owoców, których dodajemy. Mają strukturę, która nie jest jedwabista, gładka tak jak zazwyczaj znajduje się w lodach, tylko mają naturalna strukturę, np. truskawka ma tam w środku szypułki, porzeczka jest gryząca w język i tak dalej. I też jeszcze jedna taka cecha, bardzo szybko się topią, to też dlatego, że nie mają w sobie nic sztucznego, co by podtrzymywało tę strukturę. Nie czuć tak bardzo silnie smaku, który człowiek chciałby czuć, ale czuć to co w nich naprawdę jest" opowiada Ania. 

Na początku Daniele robił wszystko sam, ale pracy przybywało, więc zaciągnął Annę do laboratorium. Dziś wszystko robią razem. Razem też wymyślają nowe smaki i nazwy.

Reklama

„Często się kłócimy o to co kto wymyślił albo kto dał jakąś nazwę jakiemuś smakowi. Jakby do tej pory nie rozwiązaliśmy zagadki kto wymyślił lody „ogójaki” (ogórek- jabłko-kiwi) – śmieje się Anna.

Niedawno sprowadzili z Włoch charakterystyczne trójkołowce i uruchomili mobilne punkty z ich lodami. Zwykle są w Bronowicach na placu Rydla i przy centrach administracyjnych.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności