W ŻYCIU

Wyjechała na zwykłe wakacje, ale powrót trwał 77 lat. Urodziny wypadły 1 września

opublikowano: 1 WRZEŚNIA 2019, 16:13autor: Karolina Gawlik
Wyjechała na zwykłe wakacje, ale powrót trwał 77 lat. Urodziny wypadły 1 września

Idę na kolację do nieznajomych, mieszkanie pełne młodych, a przy stole z lampką białego wina, z intrygującą elegancją - Ona. Do Krakowa wróciła po 77 latach Siadam obok, stukamy się kieliszkiem, pytam, skąd ta przeprowadzka. „Z Sao Paolo” - słyszę i nie wierzę. Dziś 1 września obchodzi 89 urodziny.

 Tak zaczęła się moja podróż z pionierką nauki brazylijskiej, profesor Anitą Dolly Panek. Każda podróż uczy. Ta nauczyła mnie odwagi.

 Fotografia z krakowskich Plant

Małą dziewczynkę ubraną w elegancki kapelusik i sukienkę, do szkoły na Westerplatte odprowadza brązowo-biały cocker spaniel. Johnny biega za hulajnogą, którą Anita jeździ przez Planty. Ze szkoły jest blisko na Rynek 33, gdzie ojciec ma kancelarią prawną, i na ulicę Batorego, gdzie mieszkają w kamienicy. Zdjęcie Johnny’ego z Plant przetrwa wiele lat.

Reklama

Radio w kawiarni na riwierze

W sierpniu 1939 roku Anita Haubenstock wyjeżdża z rodzicami na wakacje do Francji. Riwiera super rzecz, ale dziewczynka jeszcze nigdy nie widziała stolicy własnego kraju. Rodzice mają więc dla córki prezent: powrót do Krakowa właśnie przez Warszawę.

1 września, w dniu jej 9-tych urodzin, radio w kawiarni informuje, że w Gdańsku spadła bomba. Pamięta dobrze minę ojca, gdy bliscy z Krakowa mówią mu przez telefon, że nigdzie się nie ruszają, bo to na pewno chwilowe.

Cała rodzina, oprócz dziadka, ginie w Oświęcimiu. W domu nie będzie się o tym rozmawiało. Zresztą, Anita rzadko zadaje pytania. Oprócz sceny przy stole w kawiarni, dzieciństwo pamięta przez mgłę.

Wyjeżdżając na dwa tygodnie na plażę nie zabiera się wiele. Na Batorego zostało wszystko. Biżuteria, pieniądze, ubrania i brązowo-biały pies.

Szydełko z Vichy

Tułaczka po Francji trwa 11 miesięcy. Uciekają też znajomi z Katowic, mieszkają wszyscy w jednym domu w Vichy. Koleżanka uczy ją robić na drutach. Dziś ta mała dziewczynka ma 92 lata, mieszka w Nowym Jorku. Piszą do siebie maile. Anita dzierga całe swoje życie. Wtedy uczy się jeszcze dwóch rzeczy: pisania na maszynie i języka francuskiego.

Zegarek ojca, bransoletka matki i pieniądze z tłumaczeń dokumentów dla uciekinierów wystarczają na przejazd do Hiszpanii. Stąd dostaną się statkiem do Brazylii. 250 dolarów na bilety drugiej klasy  pożycza im milionerka Helena Rubinstein. Mama Anity boi się, że po brazylijskich ulicach pełzają żmije i nie rosną ziemniaki.

Galeria: Anita Dolly Panek (id: 19)

Obrączka w Rio

Dzięki znajomości francuskiego, 10-letnia Anita opanowuje portugalski w trzy tygodnie. Dopadają ją wszystkie tropikalne choroby: zapalenie wątroby, mononukleoza, błonica. Z malarią walczy pół roku. Może dlatego zainteresowało ją, jak funkcjonuje ludzki organizm. Po skończeniu szkoły marzy o biochemii, ale takiego kierunku w Brazylii nie ma. Kończy więc chemię, potem staż z mikrobiologii w Londynie. W międzyczasie wychodzi za mąż za Polaka, powstańca warszawskiego, który wynajmuje pokój u jej ciotki. Dobry tancerz.

Anita Dolly Panek:
Nie byłam zbytnio mądra, jeśli chodzi o te sprawy. Po czterech latach rozwód. Proszę sobie wyobrazić, rok 1957: rozwódka, w kraju w którym nie ma rozwodów, paląca, pracująca. Nie unikająca alkoholu. No więc źle widziana wśród znajomych małżeństw. Dużo siedziałam w domu, dlatego oprócz kocyków, zaczęłam robić poduszki i dywany.

Największy dywan robi dwa lata. 2,5 na 3,5 metra. Zdobi dziś podłogę jej koleżanki.

Przełom w laboratorium

Anita Dolly Panek sama wprowadza biochemię na brazylijskie uczelnie. Zakłada słynne na całym świecie laboratorium. Jej zespół publikuje przełomową pracę na temat drożdży, dzięki której do dziś przechowuje się szczepionki i organy do transplantacji w zamrażalce.  Podróżuje naukowo po całym świecie. Nigdy nie zahacza o Kraków.

Na uczelni pracuje przez 50 lat, spod jej skrzydeł wychodzi 50 magistrów i doktorantów. Publikuje 170 prac naukowych, jest członkiem trzech akademii.  Dostaje medal od prezydenta Brazylii. Z byłymi studentami utrzymuje kontakt na Facebooku.

Ma córkę Anę, wnuczkę Antonię i wnuka Carlosa. Carlos też rzadko pyta o Kraków, ale gdy kończy 18 lat, decyduje się na uczelnię swojego pradziadka – Uniwersytet Jagielloński. Kilka lat później babcia daje się namówić. Po 77 latach prof. Anita Dolly Panek wraca samolotem do rodzinnego miasta. Zabytkowe meble z brazylijskiego domu przypłyną na statku.

Kraków od nowa

Poznaje Kraków na nowo. Mieszka na Kazimierzu, zdobywa znajomych, zwykle dużo młodszych od siebie. Chodzi po restauracjach - nie umie gotować, i na koncerty – uwielbia muzykę klasyczną. Wreszcie może: w Sao Paolo jest zbyt niebezpiecznie, obok filharmonii mieści się narkodzielnica. Tu pamięta ją taksówkarz, ludzie są życzliwi, na każdym rogu jest ładnie. Zimą nie przeszkadza jej smog, bo do tej pory zawsze patrzyła w zupełnie szare niebo.

Anita Dolly Panek:
W Brazylii moje kontakty były dość zredukowane, wszyscy stoją w korkach, nikt nie ma czasu. Ostatnie parę miesięcy czułam się jak w więzieniu. Życie tu jest weselsze i przyjemniejsze. To była szalona, ale dobra decyzja.

Pokój na Batorego

Dziadkowi udaje się zbiec z pociągu do Oświęcimia. Ukrywa go w piwnicy gosposia. Po wojnie, zupełnie przypadkiem, dostaje w przydziale dokładnie ten sam pokój, w którym mieszkała mała Anita. Dzięki temu ma kilka rodzinnych fotografii i wie, że służąca uratowała psa Johnny’ego.

***

Według danych Ambasady Brazylii w Polsce, w największym kraju Ameryki Południowej  mieszkają dwa miliony Polaków. Brazylijska Kurytyba to drugie po Chicago miasto poza Europą z największą liczbą Polonii.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności