Polska staje się coraz bardziej krajem turystycznym. Nie chodzi mi o to, że żyjemy w namiotach i gotujemy na specjalnych maszynkach, choć może to z powyższego zdania wynikać. Raczej mam na myśli tabuny turystów „przewalających się" przez nasz kraj. Co ciekawe zmieniają się tym turystom kraje pochodzenia.
Reklama
Pamiętam jak kiedyś górale zakopiańscy narzekali na Rosjan. Teraz już na nich (z wiadomych powodów) nie narzekają, teraz mogą narzekać na Arabów. Krakowianie narzekają na Angoli jak się powszechnie nazywa Brytyjczyków. Wrocławianie na Niemców – choć na nich nie jest łatwo znaleźć powód do narzekań (oprócz głośnej mowy) a Warszawiacy narzekają na wszystkich .
Taki mają patent. Narzekać na wszystkich.
Zacząłem się zastanawiać czym można by tych turystów w naszym kraju urzec. Pomyślałem o starodawnych opowieściach. We Wrocławiu raczej unikał bym historii o Wandzie co nie chciała Niemca, ale już w Krakowie czemu nie. Zacząłem się zastanawiać czy istnieje jakaś ogólnopolska legenda. Kraków wiadomo, legenda o Smoku Wawelskim. Warszawa – złota kaczka. Zakopane- legenda o śpiącym rycerzu. Toż to Giewont.
Pomyślałem czy by nie dało się tych legend jakoś połączyć. Przecież taki turysta jak usłyszy co innego w naszym mieście, co innego w Zakopanem a jeszcze co innego w Warszawie co tu kryć zgłupieje. Trzeba korzystając ze wszystkich tych legend stworzyć jedną – wspólną. Zacznijmy może od najbliższej nam legendy. Smok Wawelski. Smok wawelski znany był z tego, że pożerał dziewice. I to było najważniejsze dla tego osobnika. Do czasu kiedy pojawił się Szewczyk Skuba i podrzucił mu wypełnionego siarką barana. Janusz Rewiński kiedyś skomentował: „ jak te dziewice wyglądałym skoro ten smok nie odróżnił dziewicy od barana". Może od tego czasu można na współmieszkańca krzyknąć „ty baranie".
Tu można by już podłączyć do znanej legendy warszawską jej odmianę. Tam w podziemiach żyła złota kaczka. I ta kaczka pilnowała skarbu. Wielkiego Skarbu. Ten skarb miał tylko jedną wadę. Nie wolno było się nim podzielić z nikim. A to podobno Małopolanie są znani z oszczędności. Więc można by do legendy o smoku wawelskim dodać zastrzeżenie warszawskie – w przypadku zastosowania dziewicy nie wolno się nią z nikim podzielić. Oczywiście sprawa nie dotyczy barana. Nim można się dzielić!
I legenda nasza płynnie sobie spokojnie. Do czasu jednak. Budzi się bowiem w Zakopanem Śpiący Rycerz. Dowiaduje się o historii smoka wawelskiego połączonego już ze złotą kaczką. Takiego rycerza utrzymać w domu łatwo nie jest. Rycerz chce walczyć. Rusza więc w kierunku Krakowa. Tam natyka się na smoka wawelskiego połączonego ze złotą kaczką . I utylizuje to towarzystwo.
Dzięki jego działaniu Wisła płynie do dziś – nie ruszona przez smoka… A rycerz co? Zasypia. Można go obejrzeć w Zakopanem. Toż to Giewont! Smoka nie da się zobaczyć. Złotej kaczki też się nie ujrzy. A Giewont jest! Może być?