W OPINII

Krzysztof Piasecki: Każdy ma taką adrenalinę, na jaką zasługuje

opublikowano: 1 PAŹDZIERNIKA 2021, 18:19autor: Krzysztof Piasecki
Krzysztof Piasecki: Każdy ma taką adrenalinę, na jaką zasługuje

Przeczytałem, że pomiędzy dwoma szczytami nad Morskim Okiem przeciągnięto linę, po której przeszedł mężczyzna. Jakiś turysta zrobił zdjęcie. Ktoś chciał widzieć Morskie Oko, a nie chciał stać w tłumie. Góry spowszedniały. Już nie wystarczy na nie wchodzić. Trzeba wbiegać. Teraz jest taka moda. Bieganie po górach.

fot. Ireneusz Grzegolec

Reklama

Kiedyś się chodziło, między innymi dla widoków. Co można zobaczyć, biegnąc? Widocznie zmienił się cel odwiedzania gór. To niezbity fakt, że ktoś, idąc po linie, widzi może więcej, niż idąc po szlaku, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o adrenalinę. Słowo to zawiera dwusylabową część „lina”. Pewnie stąd ta lina rozpięta między Mnichem a Mniszkiem. Prawdziwą adrenalinę uzyskali organizatorzy tego wydarzenia później. Poszukuje ich bowiem policja. Bardzo często poszukiwaczy adrenaliny później poszukuje policja.

fot. Ireneusz Grzegolec

Należę do ludzi, którzy z adrenaliną spotykają się bez ekstremalnych wyczynów. Każde wejście na scenę przed publiczność to adrenalina. A jeśli się nie występowało przez półtora roku, bo pandemia, to adrenaliny jest tyle, że przy tym wielokrotne skakanie na bungie to spacerek.

Reklama

Ostatnio prowadziłem w obchodzącym jubileusz 55 -lecia teatrze STU koncert laureatów zakończonego konkursu na piosenkę o Krakowie. I tu zdradzę moim czytelnikom, jak sobie próbowałem z adrenaliną (choć może raczej tremą) poradzić. Przygotowując się do tego koncertu, wymyśliłem sobie wierszyki, które miały krakowski klimat. Poinformowałem publiczność, że poruszenia takich tematów brakowało mi w piosenkach konkursowych.

Pozwalam sobie dwa z nich zacytować.

Hej, Trasy Łagiewnickiej Budowniczowie!

Musicie się pospieszyć. Wiecie dlaczego?

By trasa na pewno była gotowa

Na trzeci ślub Jacka Kurskiego

Reklama

I jeszcze jeden – liryczny:

W Krakowie kobiety jak nigdzie kochają

Kwiaciarki najpiękniejsze mają kwiaty w mieście

Obwarzanki od sprzedawczyń smakują jak w raju

I to są nasze cnoty niewieście

W konkursie brało udział 239 piosenek. 125 razy użyto słowo dorożka. 185 razy użyto słów Bracka, deszcz. Hejnał z wieży Mariackiej 154. Sejmik Małopolski – ani razu, mimo że ma tak właściwą nazwę. Sejm – Polski a Mało polski – Sejmik. I że przewodniczącym sejmiku jest… już nie chce mi się o tym pisać.

Za to 528 razy użyto słowo gołąb. To nawet dziwne, że w 239 piosenkach 528 razy użyto słowo gołąb. Widocznie występowały tam stada gołębi. 

Sprawę dawno już załatwiła fraszka Wiesława Dymnego. „Gołębiami brukowany Kraków. Gówno ma z tych ptaków.” 

Fraszka ma z pięćdziesiąt lat lub więcej. Dziś nikt by takiej nie napisał. Kraków jest czysty, a słowo użyte przez autora straciło na wulgarności. 

I wymawianie tego słowa publicznie już adrenaliny nie powoduje. Inne czasy, inna adrenalina. Można powiedzieć, że każdy ma taką adrenalinę, na jaką zasługuje.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności