W OPINII

K. Piasecki: Jesteśmy narodem zamożnym i troszczymy się o współobywateli

opublikowano: 23 KWIETNIA 2021, 13:53autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: Jesteśmy narodem zamożnym i troszczymy się o współobywateli

Czytam, że: „Przy ulicy Walerego Sławka w Krakowie trwa realizacja inwestycji deweloperskiej. Okoliczni mieszkańcy zwrócili już uwagę na dość specyficzne podwójne miejsca parkingowe. Wygląda tak, że jeśli w przednim rzędzie będą zaparkowane auta, to te z tylnego nie wyjadą. Deweloper tłumaczy, że to miejsca rodzinne, dla jednego gospodarstwa domowego, więc nie ma problemu” koniec cytatu. Jest zdjęcie.

Reklama

Na tym zdjęciu widać (co może nie wyraźnie wynika z tekstu), że samochody mają być zaparkowane jeden za drugim, tak że jeden będzie blokował wyjazd drugiego. Jak określił deweloper, są to miejsca rodzinne. Z tej informacji można wysnuć kilka wniosków. Jesteśmy już narodem zamożnym i na jedno mieszkanie (rodzinę) przypadają dwa samochody. To dobrze.

Deweloper zakłada słusznie, że członkowie rodzin żyją ze sobą w zgodzie. I do utrzymania tej zgody chce się przyłączyć. A taki parking w tym pomaga. Mój kolega ogromnie się zdenerwował, w wyniku kłótni z żoną. Mocno wzburzony zbiegł pod blok i wsiadł do samochodu. Wrzucił wsteczny i rąbnął w samochód, który stał za nim. Jeszcze bardziej się zdenerwował, wrzucił jedynkę i walnął w samochód stojący przed nim. Wkurzył się niewyobrażalnie, wybiegł z samochodu, wpadł do mieszkania i krzyknął do żony: „Idź do okna, zobacz co narobiłaś!”

Reklama

W przypadku parkingu, o którym mowa, taka sytuacja byłaby niemożliwa. Bo jeśli żona zastawiła samochód męża, to muszą ze sobą spokojnie rozmawiać, by mąż mógł ze swego miejsca parkingowego wyjechać.

Z decyzji dewelopera wynika, że zmienił się nasz stosunek do samochodu.  Samochód przestał być świadectwem naszej zamożności. Bo, wyjeżdżając na ważne spotkanie, możemy wziąć łatwiej dostępny samochód żony – który na ogół jest mniej reprezentacyjny niż nasz –  i już. A gdyśmy się obawiali, jak  zostaniemy ocenieni, na wstępie spotkania biznesowego możemy powiedzieć „żeby się nie spóźnić, wziąłem samochód żony”.

Pamiętam, jak dawno temu miałem występ dla jakiejś bogatej firmy. Jeździłem wtedy Maluchem. Na parkingu, na który wjechałem, nie było ani jednego Malucha. Organizator imprezy popatrzył na mnie z lekką pogardą „a to pan jeździ Maluchem”. Ja na to „wie pan – przyjechałem samochodem żony”. Organizator uspokoił się. Widać uznał, że jeśli ktoś ma w domu dwa samochody, to jest wystarczająco godny, by wystąpić dla jego gości. Gdyby mnie jednak spytał: „a jakim pan samochodem jeździ?”, musiałbym odpowiedzieć, że ja nie mam samochodu.

Reklama

Z notatki, którą przytoczyłem, wynika jeszcze jedna istotna informacja. Troszczymy się o naszych współobywateli. W gazecie napisano, że informację o podwójnym parkingu uzyskano od „okolicznych mieszkańców”. Czyli nie tych, którzy będą z tego parkingu korzystać.

Wyobraziłem sobie taką rozmowę: „Widziałaś Jadźka, jaki parking wybudowali przed tym wypasionym blokiem przy Sławka? Taki wypasiony a parking jak dla idiotów… ha, ha, ha – napiszę o tym do gazety”. I na to Jadźka: „Władek daj spokój, co cię to obchodzi?”. I zaraz się zawstydziłem, że taką rozmowę sobie wyobraziłem.

Rozmowa musiała być inna. „Popatrz Jadwigo, co ten deweloper sobie wyobraża? Jak można tak traktować swoich klientów? Ludzie tyle płacą za mieszkania, a parking wybudował wołający o pomstę do nieba. To Skandal”.

Reklama

A na to Jadwiga: „Władysławie. Rozumiem twoje oburzenie. Sądzę, że trzeba coś z tym zrobić. Zawiadom prasę. Niech pomogą tym miłym mieszkańcom”.

Proszę wybrać, która rozmowa jest bardziej prawdopodobna i dlaczego.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności