W OPINII

Krzysztof Piasecki: Nie będę się stresować przez najbliższe dwa miesiące!

opublikowano: 1 STYCZNIA 2021, 00:20autor: Krzysztof Piasecki
Krzysztof Piasecki: Nie będę się stresować przez najbliższe dwa miesiące!

Jest Nowy Rok. Zazwyczaj to czas na podsumowania. Inaczej mówiąc rachunek sumienia. I pokuta. Pokutą okazują się postanowienia noworoczne. A raczej konieczność ich spełniania. To już taki standard, że aż nudne. To rzucanie nałogów, to odchudzanie. I bardziej skomplikowane jak nauka języków, czy codzienny spacer, że o bieganiu nie wspomnę. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę. Generują stres.

Reklama

Nie od razu oczywiście. Gdzieś w okolicach końca stycznia, a bardziej wytrwałym generują w połowie lutego. Stres z powodu zaniechania postanowień noworocznych. Przecież jeśli nie udawało nam się dotrzymywać, tych samych zresztą, postanowień rok, dwa, trzy lata temu, to jakie jest prawdopodobieństwo, że tym razem się uda? Znikome.

Proponuję, w związku z tym, postanowienie noworoczne łatwe do spełnienia i zdrowe. Nie będę się stresować przez najbliższe dwa miesiące. Przynajmniej z jednego powodu. Że nie dotrzymałam lub dotrzymałem postanowień noworocznych. I sprawa załatwiona.

Trzeba sobie zdawać sprawę ze swoich możliwości. Prawda? A nie tak jak Gazeta Wyborcza, która krzyczy tytułem: „Kraków wymienił kopciuchy, reszta Polski dymi na potęgę”. I pod spodem w artykule jest o tym, że w Krakowie już prawie zniknęły kopciuchy, a smog jak był, tak jest, tylko trochę mniejszy. Przypominam pani redaktor, że nazwa Małopolska została użyta pierwszy raz w 1411 roku. Od tego czasu Małopolska odróżnia się od Polski. Teraz, jak się okazało, stosunkiem do smogu. I trudno. Oczywiście mieliśmy nadzieję, że jak my zlikwidujemy kopciuchy, to zrobi to reszta Polski. I poznaliśmy wagę określenia „nadzieje płonne”.

Reklama

Przypominam sobie, jak kiedyś tworzyliśmy kabaret „Młoda Egida”. Autorzy i wykonawcy tego kabaretu reprezentowali sobą różny poziom artystyczny. W sztuce nie ma demokracji. Jeden jest lepszy, drugi gorszy. Mimo tego ustaliliśmy, że każdy z wykonawców będzie miał do zagospodarowania ten sam czas. I oczywiście jednego chciałoby się słuchać dłużej, a drugiego poprosiłoby się o zejście ze sceny po pięciu minutach.

Co tu zrobić? Wpadłem na pomysł. Powiedziałem, że program jest za długi i każdy musi zrezygnować z paru swoich utworów. Żeby nie być gołosłownym, ja rezygnuję z jednego skeczu i jednej piosenki. „Świetnie” zakrzyczeli pozostali „to były słabe rzeczy”. I tyle. Nikt nic więcej nie wyrzucił.

Problem został rozwiązany w inny sposób, ale to już inna opowieść. W każdym razie przekonałem się wtedy pierwszy raz, że dawanie przykładu nie przekłada się na chęć podążania za nim przez innych. I to dedykuję autorce artykułu z Gazety Wyborczej.

Skoro już jesteśmy przy prasie papierowej, to przeczytałem w Gazecie Krakowskiej o tym, jak Polacy uczą się korzystać z historii. I nie chodzi mi o tych, którzy nie chcą się szczepić przeciw Covidowi, bo szczepionka jest z Niemiec i nie będzie Niemiec pluł nam w twarz… bo już Wanda wyraziła do niego prawidłowy stosunek. Unikając stosunku. Chodzi mi o Drzymałę. Z Wielkopolski. Gazeta Krakowska: „Turyści znaleźli legalny sposób na ograniczenia. Kamperami omijają lockdown narodowy”. Drzymała nie mógł zbudować domu, to użył wozu. Turyści nie mogli wynająć w Zakopanem hotelu, to użyli wozów.

Czyli w Małopolsce skorzystali z doświadczeń Wielkopolski, co zadaje kłam temu, co napisałem powyżej. To się już więcej nie powtórzy.

I to jest moje postanowienie noworoczne.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności