W OPINII

K. Piasecki: Pierwszy raz kobiety tak gwałtownie zachęcają do seksu

opublikowano: 13 LISTOPADA 2020, 03:53autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: Pierwszy raz kobiety tak gwałtownie zachęcają do seksu

Przeczytałem, więc cytuję: „Kartony ze Strajku Kobiet trafią do Muzeum miasta Krakowa. Nie wszystkim się to podoba”. Rozumiem, że nie wszystkim się to podoba. Jeśli coś wędruje do muzeum, to raczej przestaje być aktualne. To może oznaczać dwie rzeczy. Albo muzeum przewiduje, że strajk kobiet zakończył się sukcesem i kartony będą tego sukcesu przypomnieniem, albo wręcz przeciwnie.

Reklama

Wtedy kartony wylądują gdzieś w piwnicy. Jedno jest pewne. Jeśli kartony wędrują do muzeum, walka jest zakończona. Muzeum to muzeum. Nie słyszałem, żeby w muzeum jakimkolwiek przechowywano rzeczy współczesne. Tylko takie, które kiedyś były współczesne. W momencie, w którym lądują w muzeum, przestają takimi być. Czyli hasła na nich umieszczone przechodzą do historii.

Najpopularniejszym hasłem Strajku Kobiet jest hasło odnoszące się do stosunku do Partii Rządzącej. Konkretnie chodzi o stosunek do stosunku z  PiS-em. Głównie zachęcające do tego stosunku. Jest to chyba pierwszy przypadek, kiedy tak gwałtownie kobiety zachęcają do seksu. To znak czasu.

Galeria: Strajk kobiet: deszcz, błyskawice i tęcza (fot. Marek Lasyk) (id: 826)

Nie ukrywam, że moja samcza duma jest mocno nadwątlona samą nazwą - Strajk Kobiet. Kobiety strajkują. A my co? Mało tego, strajkują, nawołując do seksu z partią rządzącą. Żeby być zupełnie w porządku, trzeba stwierdzić, że nawoływanie jest rodzaju męskiego.

Chodzi mi o to, że w ten sposób określone nawoływanie jest przypisywane raczej mężczyznom niż kobietom, ale należy to złożyć na karb nienadążania języka za rzeczywistością. A nie, jakby się mogło zdawać, zaangażowaniem w proces nawoływania do seksu również mężczyzn. Niestety.

Kiedyś już napisałem, że dla mnie dziwne jest nawoływanie do sprawienia wrogowi przyjemności. Może się mylę lub znów moja samcza natura się odezwała, ale dotychczas byłem pewien, że seks to jednak źródło przyjemności.

Nagle zrozumiałem. Seks nie jest przyjemnością dla przedstawicieli Partii Rządzącej. Idąc za tym, co mówi Minister Edukacji, seks to wyłącznie prokreacja. I jako taka nie może sprawiać frajdy. Prokreacja to powoływanie do życia. Z namaszczeniem. Z kościołem w tle. Z arcybiskupem Jędraszewskim  unoszącym się nad prokreującą parą. Do niedawna jeszcze z kardynałem Dziwiszem. Gdzie tu miejsce na przyjemność?

Jest jeszcze jedna sprawa. Owocem seksu bywa ciąża. Ciąża z Partią Rządzącą? I przypomniałem sobie, od czego to się wszystko zaczęło. Od Aborcji.

I wszystko jasne. W muzeum objaśnią to tabliczki opisujące eksponaty.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności