W OPINII

K. Piasecki: Mam odpowiedź dla wszystkich, którzy pytają – „widziałeś covida?”

opublikowano: 23 PAŹDZIERNIKA 2020, 17:00autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: Mam odpowiedź dla wszystkich, którzy pytają – „widziałeś covida?”

Od kiedy w młodości jeździłem autostopem, pozostał mi pewien nawyk. Patrzę na numery rejestracyjne samochodów. Wtedy (w młodości) ważne było, skąd jest samochód, który nadjeżdża - czy może być hipotetycznym podróżnikiem do miejsca przeznaczenia autostopowicza. Teraz ten nawyk do niczego nie jest mi potrzebny. Tak myślałem aż do dziś, bo dziś zobaczyłem tablicę rejestracyjną, która mnie zastanowiła.

Jak zapewne Czytelniku wiesz, można sobie zamówić tablicę rejestracyjną z dowolnym napisem, oczywiście za dodatkową opłatą. Stąd pojawiają się rejestracje z napisami „Ania”, „Irka”, „Rysio” oznaczające imiona właściciela. Choć czasem w samochodzie z rejestracją „Ania” siedzi gruby, łysy facet.

Kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku pierwszy raz przyleciałem do USA, byłem zdumiony numerami rejestracyjnymi tamtych samochodów. Na tablicach rejestracyjnych aut należących do naszych rodaków pojawiały się nic niemówiące Amerykanom słowa. Jolka, Edek, czy wreszcie Dupa. To ostatnie słowo było uprawnione zwłaszcza na tylnej tablicy. W ten sposób rodacy zaznaczali swoją polskość.

Ta informacja była skierowana wyłącznie do innych Polaków. Tylko oni bowiem wiedzieli, co oznacza tajemnicze dla Amerykanów słowo „dupa”. Było to w czasach na długo przed „wstawaniem z kolan” -  jeszcześmy dobrze nie uklękli. Rodacy się w ten sposób odszukiwali. „Hej jesteś Polakiem, co?” „Tak. Jestem.” „Wiem, poznałem cię po ‘dupie’.” Można powiedzieć, byliśmy dupny naród. Dopiero niedawno się okazało, że dumny.

Reklama

I moda na takie tablice, jak wiele rzeczy z Zachodu, dotarła do nas. Czasem słowa użyte w rejestracji wyrażają, za czym właściciel tęskni. „Azor” za psem, „Misio” za futrem, czy „Boss” za radykalną zmianą w życiu. W Krakowie słowo wybrane przez rejestrującego poprzedzone jest literami KO. W Poznaniu PO. Nie wiadomo, czy gdzieś występuje PIS.

Automatycznie czyta się te pierwsze litery wraz z następnymi. I tak widziałem w Poznaniu rejestrację na volkswagenie garbusie „PO Babci”. Trudno sobie wyobrazić, by w Krakowie ktoś chciał zamanifestować swą miłość do świata, wybierając rejestrację „KO cham”. Ten cham jednak mało któremu zamawiającemu rejestrację odpowiada. Choć widuje się na drogach kierowców, którzy powinni mieć taką tablicę. Nawet bez tego krakowskiego KO.

Dziś widziałem (słowo!) samochód i to raczej z tych droższych z rejestracją „KO VID 19”. Na miejscu kierowcy siedział mężczyzna nieprzypominający wirusa. Bez maseczki. No rzeczywiście chyba już nie musi jej nosić. Dlaczego ktoś zamówił sobie taką rejestrację?

Reklama

Wskazuje taka tablica na datę pierwszej rejestracji. Mam samochód tegoroczny, czyli nowy. I to jest niebezpieczny samochód. Lepiej nie mieć z nim kontaktu. Każdy policjant trzy razy się zastanowi, czy go zatrzymać. To zalety dla właściciela lub kierowcy. A ile zalet taka tablica rejestracyjna ma dla nas! „Wiesz, tak się denerwowałam – bałam się covida, ale minął mnie dziś”.

Jest grupa rodaków (nie chcę ich nazywać), którzy w istnienie pandemii nie wierzą. Oni lubią się pytać: „widziałeś covida?”. Ma to świadczyć  (skoro nie widziałeś), że go nie ma i sprawa jest aferalnie nieprawdziwa. Co prawda pytający Nowej Zelandii też nie widział, ale to go nie przekonuje. A od dziś mogę na pytanie „widziałeś covida?” szczerze odpowiedzieć twierdząco.

 I co teraz? Palan… przepraszam, miałem ich nie nazywać.

I już za to dziękuję autorowi pomysłu. Powinien jeszcze jeździć z „kogutem” na dachu. Żeby nas wszystkich mijał. Dużo zdrowia!

      

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności