W OPINII

K. Piasecki: O płodności krakowian, dzikach i solance. Subiektywny przegląd prasy

opublikowano: 25 WRZEŚNIA 2020, 17:00autor: Krzysztof Piasecki
K. Piasecki: O płodności krakowian, dzikach i solance. Subiektywny przegląd prasy

Gazeta Wyborcza: „W najbliższy piątek na krakowskim Rynku Głównym staną wiklinowe fotele, będzie można napić się solanki i wykonać koszulkę z wizerunkiem Hotelu Grant (pisownia oryginalna). Jednym słowem będzie jak w Sopocie.”

Reklama

Nie chcę się czepiać… chociaż… chcę. Wydaje mi się, że przed piątkiem też można było spotkać na Rynku Głównym wiklinowe fotele. Nie wiedziałem, że są z Sopotu. Nie wiedziałem również, że wykonanie koszulki z wizerunkiem „Hotelu Grant” gwarantuje, że jest się w Sopocie. Trochę zakłóca mój tok myślenia ta solanka, ale Wieliczkę przecież my mamy w pobliżu.

Czytam dalej: „Akcja jest efektem podpisanego w czerwcu przez Kraków i Sopot porozumienia o współpracy. Jej celem jest ożywienie kulturalne i gospodarcze miast w niełatwym czasie pandemii COVID-19" - czytamy na stronie internetowej krakowskiego magistratu. W ramach współpracy w Sopocie pojawiły się już informacje zachęcające mieszkańców nadmorskiego kurortu do przyjazdu do Krakowa.”

 Oczywiście chętnie przywitamy w Krakowie mieszkańców Sopotu. Czekają tu na nich wiklinowe fotele, w których tak dobrze się czują. Solankę z Wieliczki też się załatwi. Będą mogli sobie u nas wykonać koszulkę z wizerunkiem Hotelu Grand lub jak napisano na początku artykułu „Hotelu Grant”. Jak rozumiem, nazwa hotelu zapożyczyła sobie „t” z nazwy Sopot. Idąc tym tropem, nasz Hotel Grand powinien zmienić nazwę na Hotel Granków. Myślę, że pomysł jest niezły.

Hoteli Grand na świecie jest mnóstwo, a proszę mi pokazać Hotel Granków. Dodatkowo nazwa kojarzy się z dobrą kuchnią. Trudno bowiem wyobrazić sobie dobrą kuchnię bez garnków. W artykule wymienione są dwa miasta, które podpisały umowę. Sopot i Kraków. Jak rozumiem, krakowian mają do odwiedzenia Sopotu nakłonić te fotele i solanka. Nic nie wiadomo o tym, jak są zachęcani mieszkańcy Sopotu, by odwiedzili Kraków.

Reklama

A jest czym zachęcać. Jak podała Gazeta Krakowska, mamy jeden z najwyższych przyrostów naturalnych w Polsce „36 946 – dokładnie tyle dzieci urodziło się w Małopolsce w minionym roku. W tym samym czasie zmarło 32 981 mieszkańców naszego regionu. Jak łatwo wyliczyć, przybyło nam blisko 4 tys. osób… Bardzo dobry wynik utrzymuje Kraków (2,0)”.

 Jeśli przyrost naturalny jest spory, to oznacza, że są ku temu warunki. Nie chodzi mi o warunki do prokreacji (choć to też bardzo istotne), ale o bezpieczeństwo. Mieszkańcy czują się bezpieczni. Nawet jeśli są dzikami. Bo oto na pierwszej stronie Gazety Krakowskiej krzyczy tytuł: „Dziki rządzą w Krakowie. Ryją tuż koło siedziby Polskiego Związku Łowieckiego” i jest zdjęcie.

fot. Marek Anioł, Straż miejska

Na nim bynajmniej nie siedziba PZŁ, koło której ryją dziki. Na zdjęciu śpiące zwierzęta na placu zabaw. Żeby nie było wątpliwości, plac zabaw jest dla dzieci (w końcu ma się ten przyrost naturalny), a nie dla dzików. Jeśli dziki śpią, to znaczy, że czują się bezpiecznie. Skoro dzik czuje się bezpiecznie, to i człowiek musi tak czuć się również. Z naciskiem na słowo „musi”.  

Zapraszamy mieszkańców Sopotu do Krakowa. Dla nich, jak podała Gazeta Krakowska, bezpłatne jest zwiedzanie Muzeum Bursztynu. Dla kogo jak dla kogo, ale dla mieszkających nad Bałtykiem powinien być bezpłatny wstęp do tego Muzeum. Co prawda dla innych wejście również jest bezpłatne, ale przecież nie musimy im tego mówić.

Może i ktoś z Krakowa odwiedzi to Muzeum?

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności