W OPINII

Krzysztof Piasecki: Przekaz dla potomności

opublikowano: 19 CZERWCA 2020, 14:58autor: Krzysztof Piasecki
Krzysztof Piasecki: Przekaz dla potomności

Szedłem sobie czarnym szlakiem na Babią Górę. Deszczowo. Bardzo się ucieszyłem, kiedy zobaczyłem na szlaku taką budkę, gdzie można się schować przed deszczem. To jest budowla drewniana, kryta gontem, a w środku stół i dwie ławki. Też oczywiście drewniane. Pokryte napisami. „Byłem tu. Heniek z Oświęcimia i data”, „Robert z Klauduszem byly w serpnu”. Wyraźnie autorowi jakoś „i” nie wychodziło. Choć to łatwa litera do wygryzienia.

Reklama

Trudno bowiem nazwać technikę utrwalania napisów inaczej. Obok klasyczne „J.K. kocha Z.W.” i serce przebite strzałą. Na ogół wszędzie daty. To, że przy napisie „J.K. kocha Z.W.” jest data, wydaje się zrozumiałe. Miłość ewoluuje i coś, co jest aktualne dziś, może być już nieważne za rok, więc data jest „ku pamięci”. Ale dlaczego wszyscy inni umieszczają daty? Czy jest to przekaz dla pokoleń? Ale czy przyszłe pokolenie będzie wiedziało, kto to jest Heniek z Oświęcimia?

Zadałem sobie pytanie, czy te napisy są dla innych czytelników, czy dla autorów. Jeśli dla autorów, oznaczałoby to, że autor ma zamiar tam (w górach) kiedyś znów się pojawić. Choćby po to, by napis przeczytać. Jest też inna możliwość. Byłem tu – świadectwem jest napis – i odczepcie się ode mnie. Więcej już nie będę. Bo jest tu bez sensu – nie ma Internetu ani PlayStation.

Pamiętam, jak ze czterdzieści lat temu zakopano w Strasburgu  pojemnik z poleceniem, by go wykopać bodajże po stu latach. W tym pojemniku zgromadzono rzeczy, mające świadczyć potomności o naszych czasach. Przypominam sobie, że ze zdziwieniem stwierdziłem, iż zakopano tam również prezerwatywy. Przecież gdyby one świadczyły o naszych czasach, to nie miałby kto tego pojemnika wykopać!

reklama

Moja ciotka była faktem zakopania prezerwatyw oburzona. Pytam: „a ciocia co by zakopała w tej puszce?”. Wyciągnęła jakąś karteczkę. „Zakop to”. „Co to jest?” „Odcinek mojej emerytury. Zakop to. Może jak oni to odkopią, da się z tego wyżyć, bo teraz się nie da”. Tu ewidentnie mamy do czynienia z przekazem dla potomności.

A jak jest z napisami w górach, na ławkach, na murach? Kiedyś mówiło się „nazwisko głupie na każdym słupie”. Trzeba teraz z tym powiedzonkiem uważać. Bo oto na Sukiennicach pojawił się napis „Duda 2020”. Wymalowany sprayem. Okazało się, że autor podobne napisy umieścił jeszcze w paru miejscach w Krakowie. Został namierzony. To go odróżnia od innych graficiarzy. Odróżnia go też wiek. Ma 82 lata. Grozi mu kara. Nie za treść napisu. Za umieszczenie go na zabytku.

Przecież nie można kogoś karać za to, że popiera urzędującego prezydenta. Chyba że napisał 2020, a w podtekście jest „i wystarczy”. Generalnie informacja jest krzepiąca. Starszy pan umie posługiwać się sprayem. Nie napisał, żeby głosować na prezydenta, tylko stwierdził, kto nim jest dziś. Napis był dość duży, czyli zadbał o słabiej widzących. I zaprzeczył twierdzeniom, że graficiarze to nieodpowiedzialni smarkacze.

Co stwierdzam ja. Krzysztof Piasecki z Krakowa 19. 06.2020.        

Reklama

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności