– Jako Kościół mamy być narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego. – mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie centralnej procesji Bożego Ciała, która z Wawelu przeszła na Rynek Główny.
Reklama
Metropolita krakowski zauważył, że procesja przechodziła obok Kościoła św. Marcina na Grodzkiej, w którym modlą się luteranie, a sto metrów dalej, na Szpitalnej, jest cerkiew prawosławna.
– Nie boli Was, że nie możemy siedzieć przy jednym stole? Nie boli was, że nie ma wspólnej Komunii? Jak może to nie boleć? – pytał kardynał. – Zobaczcie, że wiara świata w tej modlitwie Jezusa nie zależy od tego, co temu światu powiemy. Tylko zależy od tego, kim jesteśmy. I nie każdy z nas z osobna, tylko kim jesteśmy razem – dodawał. Zachęcił, aby rozchodząc się po zakończeniu procesji każdy modlił się o jedność chrześcijan – „abyśmy byli jedno”.
Podkreślił, że ta modlitwa jest ważna, bo jedność może przyjść tylko jako dar od Pana Boga, ale ludzie mogą jej nie przyjąć. W tym kontekście przypomniał zdanie Jezusa: „Kto prosi, otrzymuje”. Zauważył, że św. Hieronim to zdanie z greki na łacinę przetłumaczył jako: „Kto prosi, przyjmuje”. –Jak o coś prosisz, to jak to przyjdzie, to przyjmiesz. Ale jak o to nie prosisz, to jak przyjdzie, to powiesz: nie prosiłem o to, ja tego wcale nie chcę – wyjaśniał metropolita.
– Modlitwa jest owszem za naszych braci prawosławnych, protestantów, nowej fali kościołów reformowanych. Modlimy się za nich wszystkich, ale po co? Żeby ta modlitwa nas przełamała, żebyśmy byli na jedność otwarci, kiedy Pan nam ją da. Módlcie się, a przyjmiecie, przyjmiecie jedność Kościoła, jedność wszystkich uczniów Chrystusa. Przyjmiecie – zakończył.














