– Chrześcijanin czyta Biblię najlepiej jak można wtedy, kiedy najpierw czyta ją w jej oryginalnym kontekście. To znaczy, że pyta dzisiaj wierzącego Żyda, pyta dzisiaj rabina: jak ty rozumiesz ten tekst? – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas spotkania „Dialog religijny dzisiaj?” w ramach 35. Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Reklama
W czasie rozmowy mówiono o znaczeniu judaizmu dla Kościoła i chrześcijaństwa dla Żydów. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że Kościół coraz bardziej odkrywa wagę dialogu z judaizmem żyjącym, dzisiejszym.
Rabin Boaz Pasz wskazywał na wzajemne czerpanie obu tradycji, także z tekstów, które z czasem zostały uznane za „własne” jednej strony. Kardynał dodał, że także dzięki chrześcijaństwu cały świat poznał Boga Izraela.
Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że Bóg wymaga od siebie więcej niż od człowieka. – Ostatecznie nie zażądał życia syna Abrahamowego, ale swojego własnego Syna życie zażądał. To jest niesłychanie mocne w doświadczeniu wiary: Bóg od siebie wymaga więcej niż ode mnie – mówił.
W części poświęconej sekularyzacji rabin Boaz Pasz stwierdził, że nie wierzy w ludzi całkowicie świeckich, bo każdy w coś wierzy. Kard. Grzegorz Ryś mówił natomiast, że Kościół jest znakiem i narzędziem zjednoczenia człowieka z Bogiem oraz jedności całego rodzaju ludzkiego. – Tu nie ma nuty konfesyjnej, tylko chodzi o to, żeby rodzaj ludzki mógł być jedno. Tego nie ma, to jest więcej niż pewne – zaznaczył, wskazując na wojny i napięcia obecne na świecie.
Metropolita krakowski podkreślił, że ważniejsze od samego pytania o sekularyzację jest pytanie o człowieczeństwo. Odwołał się do refleksji papieża Leona XIV o „wspaniałym człowieczeństwie”, które realizuje się przez doświadczenie małości, kruchości i słabości. – Dzisiaj człowiek jest wzywany do mocy, siły, potęgi, znaczenia. Papież mówi: nie. To, co czyni nas ludźmi, to właściwe przejście przez doświadczenie małości i kruchości – mówił.
Kardynał mówił również o szacunku dla ziemi. Podkreślił, że trzeba ją chronić, ale nie czcić jako boginię. Przywołał papieża Franciszka, który wskazywał, że ziemia jest „najuboższą z ubogich”. – To, co wyprawiamy z ziemią, jest konsekwencją tego, co wyprawiamy z ludźmi. Ludzi chcemy zużyć, wykorzystać, zniszczyć dla siebie i tak samo podchodzimy do ziemi – mówił. Jednocześnie przypomniał, że chrześcijaństwo nie sakralizuje stworzenia. – Chrześcijanie nie znają świętych gór, świętych rzek, świętych lasów. To jest wszystko stworzone. Święty jest Bóg – podkreślił.
W rozmowie o kobietach we wspólnotach religijnych kardynał przypomniał, że św. Jan Paweł II przepraszał za to, że Kościół sprzyjał społecznemu upośledzeniu kobiet. Zaznaczył, że od tego czasu zachodzą zmiany, choć zbyt wolno.
Kardynał podkreślił, że wiele funkcji w Kościele nie wynika ze święceń, ale z chrztu. – Odpowiedzialność za wspólnotę bierze się z tego, że jesteśmy ochrzczeni. Każdy jest tak samo ochrzczony – zaznaczył. Dodał także, że nierówność kobiety i mężczyzny nie jest wolą Boga, ale skutkiem grzechu. – Bóg stworzył mężczyznę i kobietę równymi. Nierówność jest owocem grzechu, a nie czymś, co jest chciane przez Boga – mówił.
Kolejny temat dotyczył odpowiedzialności za tych, którzy odchodzą od religii. Rabin Boaz Pasz mówił o bólu związanym z nudą rytuałów i potrzebą świeżości, która dotyka konkretnego człowieka. Kard. Grzegorz Ryś przywołał św. Augustyna i św. Monikę. – On wiedział zawsze, że ona tego nie akceptuje. I wiedział jeszcze drugą rzecz: że jak przyjdzie do domu, to obiad będzie czekał na niego – mówił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że nigdy do końca nie wiadomo, dlaczego ktoś odchodzi. Podkreślił, że odpowiedzialność polega na pozostaniu w relacji i modlitwie, a nie na potępieniu. – Nie zgadzam się z tym, co robisz. To, co robisz, jest złe, ale zawsze jest u mnie w domu miejsce dla ciebie i obiad jest zawsze świeży – podsumował postawę św. Moniki.
Ostatnia część rozmowy dotyczyła wojny. Kard. Grzegorz Ryś rozróżnił obecność duchownych przy żołnierzach od poparcia dla wojny. – Gdy chodzi o duchownych w wojsku, to nie jest poparcie dla wojny, tylko bycie z człowiekiem, który zdecydował się pójść na wojnę. To nie jest to samo – podkreślił.
Kardynał zaznaczył, że wojna jest czymś głęboko niemoralnym i niegodziwym. Wskazał także na konieczność „rozbrojenia języka”, ponieważ słowa również mogą ranić i niszczyć. Przypomniał, że w nauczaniu Kościoła nie ma pojęcia wojny sprawiedliwej, a można mówić jedynie o godziwości obrony, pod określonymi warunkami.
Rabin Boaz Pasz mówił bardzo osobiście o wojnie w Izraelu i Gazie, śmierci Izraelczyków i Palestyńczyków oraz o pytaniach kierowanych do Boga wobec cierpienia. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że są procesy, które wydają się niemożliwe, a jednak się dzieją. Przywołał doświadczenie końca komunizmu w Polsce. – Gdy byłem chłopakiem w liceum i ktoś by mi powiedział, że w Polsce nie będzie komunistów i superwładzy Związku Radzieckiego, to bym nigdy nie uwierzył. To się stało przez konkretnych ludzi, którym się chciało – mówił.
Na koniec kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że nie można ulec przekonaniu, iż jednostka nic nie znaczy. – Nie chciałbym wierzyć, że świat się toczy sam według jakichś wymyślonych praw, a my tylko musimy temu podlegać – zaznaczył.














