W ŻYCIU

Tak w Krakowie jeszcze nie operowano raka. Szansa dla pacjentów

opublikowano: 30 LIPCA 2021, 16:16autor: Jolanta Hofer
Tak w Krakowie jeszcze nie operowano raka. Szansa dla pacjentów

To nie jest błahy zabieg, ale operacja najbardziej stresogenna dla pacjenta. Jej przebieg i późniejsza rehabilitacja są bardzo obciążające. Mowa o tradycyjnym leczeniu nowotworu jelita grubego. Wykorzystanie robota chirurgicznego da Vinci diametralnie to zmienia.

Reklama

Doktor Jerzy Draus wykonał ponad 1000 operacji kolorektalnych z użyciem robota, a także szkoli chirurgów onkologicznych, którzy używają tego narzędzia. Na co dzień pracuje w jednym ze szwedzkich szpitali. Teraz będzie operował pacjentów także w krakowskim Szpitalu na Klinach.

Robot chirurgiczny w Polsce to wciąż bardzo nowoczesne i nie tak łatwo dostępne narzędzie. 10 - milionowa Szwecja ma ich 36.

„Spotkałem niedawno pacjenta, który był operowany w 2004 roku - przy pomocy robota z powodu nowotworu prostaty. 17 lat temu! Nawet na mnie to zrobiło wrażenie. W szpitalu, w którym pracuję, a to placówka porównywalna z polskim szpitalem wojewódzkim, robot jest od 2007 roku. W tej części kraju na 350 tys. mieszkańców są dwa roboty.”

W 38 - milionowej Polsce jest ich 15. Choć doktor Draus podkreśla, że obok ilości tych urządzeń równie ważne jest, aby te które są, były należycie wykorzystywane.

Dlaczego robot a nie laparoskopia?

W tradycyjnych operacjach 20 – 30 cm cięcie prowadzone jest wzdłuż całego brzucha, zabieg trwa czasem kilka godzin, a rana jest narażona na późniejsze infekcje. To znany problem pacjentów po otwartych operacjach nowotworu jelita grubego i odbytnicy. Ten problem niemalże zniknął przy użyciu robota.

Do niedawna laparoskopia była uważana za nowoczesną i progresywną metodę operowania. Robot, to jednak rozwinięcie laparoskopii, podkreśla gość Life in Kraków.

„Przy laparoskopii używamy wyprostowanych rąk, przy użyciu robota –  naturalnych ruchów ręki. Chirurg czuje się bardziej komfortowo. Po zabiegu laparoskopowym lekarz jest równie zmęczony jak pacjent. Oczywiście, jeśli nowotwór jeszcze się nie rozprzestrzenił, jest dobrze zlokalizowany, to można go operować laparoskopowo. Schody zaczynają się, kiedy mamy do czynienia z pacjentem, który był wielokrotnie operowany, ma nadwagę, nowotwór jest położony w niedostępnym chirurgicznie miejscu i jest zaawansowany.”

ZOBACZ TAKŻE: Bezpłatne zabiegi przy użyciu robota da Vinci

Robotem chirurgicznym można wykonać skomplikowane zabiegi bez konieczności otwierania jamy brzusznej. Najnowocześniejsze urządzenia robią dwucentymetrowe nacięcie, przez które można całość zmian nowotworowych zoperować. Bez naturalnego dla człowieka drżenia dłoni, z pomocą kamery dającej obraz 3D, który można odpowiednio zoomować i dostosowywać do wymagań operacyjnych.

Ważne, co i jak jemy

Rak jelita grubego i odbytnicy nie jest chorobą, która pojawia się nagle. Zwykle rozwija się powoli przez wiele lat. Najpierw ze zmutowanych komórek nabłonka wyścielającego jelito powstają polipy. Na początku są małe, ale niektóre z nich rozrastają się, mutują i w końcu pojawia się nowotwór.

Co jest przyczyną tego, że w 1980 roku mieliśmy w Polsce 5 tysięcy nowotworów jelita grubego, a obecnie 20, 5 tysiąca? Zdaniem naszego gościa – gonimy Zachód. Ta choroba wiąże się między innymi z tym, co i jak jemy. A karmimy się w dużym stopniu przetworzoną żywnością. W krajach, w których jej nie ma, nie ma też tego typu nowotworów. Do tego dochodzi nadwaga i brak ruchu.

Do wykonywania badania kolonoskopowego też nie jesteśmy zbyt chętni. Odsetek polskich pacjentów, którzy mu się poddali, w okresie pandemii spadł poniżej 10%. Dla porównania – kolonoskopię akceptuje 80% Szwedów i 60% Niemców. Pacjent, który się zgłasza z tym nowotworem, ma go od wielu lat, czasem do momentu objawów może minąć 10 lat. Jest więc dużo czasu, żeby wykonać badanie, zdiagnozować, zlokalizować nowotwór. Bo kiedy już nowotwór daje objawy, to zwykle jest zaawansowany. Nie ma lepszego sposobu na uniknięcie go, niż badania przesiewowe przy pomocy kolonoskopii.

Rak jelita grubego u coraz młodszych

W Szpitalu na Klinach są już pacjenci zapisani do doktora Jerzego Drausa na operację robotem da Vinci. Doktor mówi o nich „osoby młode”: czterdziesto- i pięćdziesięcioletnie. Jeszcze dwadzieścia lat temu zalecano, żeby kolonoskopię wykonywać u osób powyżej sześćdziesiątego roku życia. Teraz ta granica obniżyła się o 10 lat.

„To niestety już trend, że osoby w tym wieku mają wykrywany nowotwór jelita grubego i odbytnicy. A w Stanach Zjednoczonych nawet poniżej 40 roku życia. Tam to jedna trzecia takich pacjentów.”

Jak zachęcić do tego badania?

Nasz gość przekonuje, że nowoczesna kolonoskopia jest wykonywana w komfortowy dla pacjenta sposób i może być fascynująca. Pacjent widzi w czasie badania swoje jelita na ekranie. Można to porównać do programów telewizyjnych pokazujących eksplorację różnych zakątków świata.

PARTNER ROZMOWY: SZPITAL NA KLINACH

Post: https://www.facebook.com/inkrakow/videos/357959562556171/

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności