Po wspaniałych Dziadach i Weselu reżyserka Maja Kleczewska zamyka narodowy tryptyk Wyzwoleniem Stanisława Wyspiańskiego.
Reklama
Ponownie dokładnie w 123 rocznicę prapremiery wracamy do zmagań z polskim mitem, z polskością i tym, co w niej straszne, bolesne i – czasami – naznaczone optymistycznym pojęciem nienawiści. Bo przecież nienawidzimy się wzajem. I to wcale nie musi być nasze najgorsze złe.
Na wielką, pustą scenę znowu wejdzie więc Konrad, by burzyć stary, skostniały teatr, by oglądać Polskę współczesną i współczesnych Polaków, by spierać się z maskami, walczyć z Geniuszem, odpierać Erynie i by… wyzwalać. Od czego? Z kogo? Co?














