Śniło mi się, że wymyśliłem żart. Tym samym znalazłem się w gronie takich gwiazd jak Paul McCartney (ten z Beatlesów) czy Keith Richards (ten z Rolling Stonesów). Podobno właśnie McCartneyowi przyśniła się piosenka „Yesterday”. Przyśniła mu się tak wyraźnie, że później chodził z nagraniem i puszczał je znajomym, pytając, czy coś takiego znają. Z kolei Richardsowi przyśnił się słynny riff gitarowy z piosenki „Satisfaction”. Znalazłem się w tym gronie...
Reklama
Mój żart był taki: Pytanie – Wiesz, jak zniszczono wieże World Trade Center? Odpowiedź – Nie wiem. Odpowiedź pytającego – Pilotem.
Opowiedziałem o tym wczoraj przez telefon przyjacielowi z Wrocławia. Na co ten odparł: „To ci się świetnie wiąże”. „Z czym?” – spytałem. „No właśnie z pilotem, przecież PiS chce teraz wprowadzić zalecenie, by na każdym pilocie pierwszych pięć programów należało do telewizji »publicznej«. W jakiej kolejności będą pozostałe programy, na razie nie wiadomo”.
Pomyślałem, że istotnie. Jeśli potencjalny wyborca będzie miał na pilocie w pierwszej kolejności ustawione programy telewizji „publicznej”, a o pozostałych programach nie będzie wiedział nic, to nie będzie mu się chciało szukać innych programów. A co może zobaczyć na pierwszych pięciu kanałach, już można sobie sprawdzić. Nie ma co ukrywać – nie byłem szczęśliwy z tego powodu.
Reklama
Aż tu nagle pomogła mi Gazeta Krakowska. W Gazecie umieszczono, pod prowokacyjnym tytułem „Polska myśl budowlana w krzywym zwierciadle”, 106 zdjęć „polskiej myśli budowlanej” (trzymam za słowo autorów tekstu, że to rzeczywiście myśl polska). Ot choćby takie zdjęcie:

Że studzienka jest wyżej niż poziom wody. A jeśli ktoś chciałby skorzystać z takiej studzienki, powiedzmy, by ulżyć pęcherzowi, to nie dość, że jest w sytuacji dość nieprzyjemnej, to jeszcze ma się zmoczyć?
Albo zdjęcie takie:

Na tym zdjęciu widać wyraźnie, właściciel telewizora nie będzie cierpiał, choć może będzie miał na pilocie pierwszych pięć programów ustawowo ustawionych. Nie. Cierpiącym będzie monter.
Reklama
Czy może zdjęcie takie:

Tu fachowcy nie zastanawiali się, co będzie się działo w czasie czyszczenia (może to studzienka samoczyszcząca?). Oni mieli do wykonania robotę i proszę, wykonali. A dalej niech się męczą ci, do których ta studzienka należy.
I na koniec takie: Patriota. Mieszka w Sopocie, pracuje w Sopocie, co tu kryć – kocha Sopot. To jak temu nie dać wyrazu na ulicy…

Przypominam Państwu, że tych przykładów jest 106.
To musi przecież być taki z pilotem do telewizora. Prawda?