W OPINII

Prof. Pyrć: natura może nam zrobić kawał, wirus chce przetrwać

opublikowano: 18 KWIETNIA 2021, 13:13autor: Jolanta Hofer
Prof. Pyrć:  natura może nam zrobić kawał, wirus chce przetrwać

Wszyscy mamy już dosyć pandemii, chcemy wyjść z domu i zacząć żyć jak kiedyś. Ilość zakażeń i zgonów maleje. Wkrótce zostaną zniesione obostrzenia, wyjedziemy na długo wyczekiwane urlopy. Czy jednak za progiem nie czai się kolejne niebezpieczeństwo? Czy nowe wirusy i ich mutacje nie przyniosą chorób, których jeszcze nie znamy? Zapytaliśmy o to profesora Krzysztofa Pyrcia, wirusologa z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rozmawiała z nim Jolanta Hofer.

Reklama

Jolanta Hofer: Panie profesorze, czy już można się cieszyć, że pandemia się kończy i wraca normalne życie?

Prof. Krzysztof Pyrć: My się ewidentnie przyzwyczajamy do tego, co się dzieje. A tymczasem mamy nadal codziennie po kilkanaście tysięcy zakażeń i po kilkaset zgonów. Sytuacja się poprawia, ale to nie znaczy, że jesteśmy w dobrym punkcie. Oczywiście obostrzenia stłumiły gwałtowny wzrost przypadków, który był związany głównie z wariantem brytyjskim.

Idzie maj i jak przed rokiem mamy nadzieję, że transmisja wirusa będzie ograniczona i czekają nas trochę spokojniejsze miesiące. Poza tym szczepimy się i mam nadzieję, że szczepienia pozwolą zatrzymać to wariactwo, jesień już będzie bliższa normalności. To, co budzi niepokój, to, że natura może nam zrobić kawał. My staramy się ograniczyć transmisję wirusa, a on stara się przetrwać.

J. H.: Czasem mam wrażenie, że ten wirus jest jakoś tak po ludzku sprytny.

K. P.: Z naukowego punktu widzenia to jest obserwacja życia i ewolucji. Jest presja ze strony naszego układu immunologicznego. Jesienią pojawili się pierwsi ozdrowieńcy, którzy mieli trochę odporności, ale ona zaczęła słabnąć, więc wirus się namnażał i przenosił. Nauczył się jak unikać tej presji.

Reklama

Teraz wszyscy się obawiają, czy wirus nauczy się uciekać przed barierami, które są wyznaczane przez naszą naturalną odpowiedź immunologiczną. Czy pojawi się wariant, który potrafi unikać naszej odporności wywołanej przez szczepienia.

Nie wpadajmy w „pop science”

J. H.: Po brytyjskim, południowoafrykańskim i brazylijskim, wariant nigeryjski jest teraz podobno bardzo niebezpieczny. Ale przecież Nigeria jest daleko od nas.

K. P.: Nie lubię używania nazw krajów, bo wariant nigeryjski nie oznacza, że on jest w tamtym kraju. To znaczy, że w próbce stamtąd po raz pierwszy go znaleziono, ale to nie mówi nic o jego pochodzeniu i lokalizacji. Nie jestem za epatowaniem tymi wariantami. Nie wpadajmy w „pop science”. To są rzeczy niebezpieczne, ale z tego, że ludzi straszymy kolejnym wariantem, nic nie wynika. Trzeba je śledzić i my to robimy.

Reklama

J. H.: Czytam o tym, że zbyt mocno my, ludzie, ingerujemy w świat zwierząt i to jest niebezpieczne. Przed czym wy, naukowcy, nas teraz ostrzegacie?

K. P.: Po pierwsze nie ignorujmy sytuacji. Im bardziej pozwolimy epidemii hulać, tym bardziej możliwe jest namnażanie się nowych wariantów wirusa. Nie bez powodu w Brazylii pojawił się ten niebezpieczny - P1, który unika odpowiedzi immunologicznej. Tam była bardzo wysoka liczba zakażeń. W Polsce w związku z tym też jestem pełen obaw. Dlatego namawiam, żeby jak najszybciej się szczepić i zdusić tę pandemię.

Oczywiście, że my bardzo mocno ingerujemy w środowisko. W związku ze zmianami klimatycznymi zaczynają się w naszej strefie klimatycznej pojawiać owady, których tu nigdy nie było i przenoszą kompletnie  egzotyczne  choroby, takie jak wirus Zachodniego Nilu czy w dalszej perspektywie wirus Zika.

Jak jest szansa na lek na zakażenie wirusem?

J. H.: Szczepienia to jedno, a lek na COVID to drugie. Przeczytałam, że badaczom pańskiego zespołu naukowego udało się zidentyfikować substancję, która jest w stanie hamować replikację wirusa SARS-CoV-2. Jest nią akryflawina. Co to takiego?

K. P.: Prowadzimy badania, w których szukamy leków skutecznych w walce z koronawirusem. Już na początku zeszłego roku mieliśmy kilka „gotowców”, które cały czas rozwijamy we współpracy z innymi zagranicznymi firmami. Oprócz tego identyfikujemy i weryfikujemy istniejące już leki.

Post: https://www.facebook.com/inkrakow/videos/3653714924755676/

Reklama

Spośród 6 tysięcy przetestowanych przez nas, dopuszczonych na świecie leków, to właśnie akryflawina jest najskuteczniejsza w hamowaniu jednego z białek niezbędnych do namnażania się wirusa i zakażania. Sama substancja jest szeroko wykorzystywana, ale nie ma jeszcze zarejestrowanego w Polsce leku z akryflawiną.

Jesteśmy w kontakcie z zagranicznymi partnerami, którzy mogliby przeprowadzić badania w krajach, gdzie ten lek jest dostępny i sprawdzić, czy ta substancja faktycznie ma potencjał. Jestem przeciwny namaszczaniu jakichś substancji czy leków jako cudownych na COVID, zanim nie sprawdzimy tego w klinice.

Nie ma dowodów na skuteczność amantadyny

J. H.: Jest wiele głosów, że amantadyna to skuteczny lek. Czy można jej używać?

K. P.: Pewnie wyleją się na mnie negatywne komentarze, ale amantadyna to lek używany w innym wskazaniu. Nie ma żadnych dowodów, że jest ona skuteczna w zakażeniu koronawirusem. Nie widzimy tego ani w warunkach laboratoryjnych, ani w klinicznych.

Było przeprowadzane badanie, które nie wykazało tej skuteczności. Nie przekreślam jednak, że w kolejnych badaniach ta skuteczność zostanie wykazana i wtedy będę pierwszy, który będzie ją promował. Na razie mówienie ludziom, że to jest cudowny lek, jest nieetyczne.

 Reklama

Na jak długo wystarczy zaszczepienie się?

J.H.: Na jak długo wystarczy nam odporność po zaszczepieniu się?

K.P.: Nie ma jeszcze takich informacji. Wydaje się, że ta odporność, wygenerowana przez szczepionki jest dość trwała i dobrą informacją jest, że nie ma informacji, bo to znaczy, że ta odporność się utrzymuje. Kiedy zaszczepione osoby zaczną się ponownie zakażać, wtedy będziemy wiedzieli, że trzeba będzie podać dawkę przypominającą szczepionki.

Istnieje wiele szczepionek, z których trzeba podawać dawki przypominające. Mamy szczęście, że koronawirusy nie są aż tak zmienne, jak grypa. Możliwa jest i taka sytuacja w przyszłości, że choć ochrona przed zakażeniem będzie się zmniejszała, to ochrona przed ciężkim przechorowaniem się utrzyma i za parę lat SARS-CoV-2 będzie powodował nie ciężki ostry zespół oddechowy, tylko chorobę układu oddechowego, która nie będzie już tak przerażająca.

Doszczepienie się to żaden dramat, jeśli to cena za normalne życie, to ja mogę co trzy miesiące.

Reklama

Nie ma bardziej czy mniej moralnych szczepionek

J.H.: Pojawiły się wątpliwości co do moralności szczepionki. Wyobrażenie jest prawdopodobnie takie, że płód po przeprowadzonej 50 lat temu aborcji trwa zanurzony w formalinie i pobiera się z niego kawałek po kawałeczku ciała. Jak Pan to skomentuje?

K.P.: Chciałbym zaapelować o niemanipulowanie danymi. Szczepionki wektorowe – Astra Zeneca i Janssen – to szczepionki produkowane w naturalnych bioinkubatorach, czyli ludzkich komórkach. I te komórki, z których produkowane są Astra Zeneca i Janssen, pochodzą z lat 70. i 80. i zostały pobrane z tkanek zarodków po aborcji.

Po pierwsze - nikt nie promuje poprzez szczepienia aborcji, po drugie te aborcje nie zostały przeprowadzone po to, żeby wytworzyć szczepionkę, po trzecie – wartość tej szczepionki jest niepodważalna, ona ratuje życie.

Reklama

J. H.: W Polsce mają się rozpocząć szczepienia Janssenem firmy Johnson&Johnson, chociaż nie ma jeszcze ostatecznego zatwierdzenia przez EMA. Są co do niej zastrzeżenia również, jak przy Astra Zeneca, związane z zakrzepicą. Czy powinno się tę szczepionkę stosować?

K. P.: Jestem zdania, że Europejska Agencja Leków ma funkcję decydującą i powinniśmy się stosować do jej wytycznych. W przypadku tej szczepionki znowu mówimy o kilku przypadkach zakrzepicy na wiele milionów szczepień i niekoniecznie są to przypadki śmiertelne.

Wszystko, co mamy wstrzykiwane, włącznie z antybiotykami, może nam zrobić krzywdę, np. jeśli jesteśmy uczuleni. Stąd te 15 minut, przez które powinniśmy zostać w towarzystwie personelu medycznego, ponieważ może wystąpić reakcja anafilaktyczna. Jeżeli jesteśmy świadomi tych zagrożeń, to możemy zapobiec konsekwencjom. W tej chwili nieszczepienie się jest związane z ryzykiem i to jest ryzyko bardzo realne.

Reklama

J. H.: Pytanie jednak, czy EMA sama nie podważyła wiarygodności co do szczepionki, bo najpierw mówiono nam, że Astra Zeneca nie ma związku z zakrzepicą, a potem go potwierdzono.

K. P.: To trzeba sprostować. Po pierwszych doniesieniach EMA zrobiła przegląd i wykazała, że na poziomie statystycznym nie ma żadnego związku między szczepieniami a zakrzepicą. Natomiast od razu ogłosiła, że dalsze dochodzenie będzie prowadzone, bo niektórych rzeczy nie widać w statystyce, niektóre przypadki mogą być bardzo łagodne i nie wpisane do rejestru. Dopiero dalsze śledztwo wykazało, że to połączenie może występować.

W związku z tym trzeba dodać tę informację do dokumentacji, żeby każdy wiedział, z jakim zestawem objawów po szczepieniu trzeba pójść do lekarza. Moim zdaniem tak powinna wyglądać reakcja i informacja. Pamiętajmy, że szczepimy cały świat i przy takich liczbach szczepień mogą zdarzać się zgony. To nie znaczy, że jest powiązanie między jednym i drugim.

J. H.: Dziękuję za rozmowę.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności