W OPINII

Piotr Sieklucki: Gorzka opowieść o triumfującym dziś muzycznym szicie na pasku TVP i Polsat

opublikowano: 25 SIERPNIA 2020, 15:47autor: Piotr Sieklucki
Piotr Sieklucki: Gorzka opowieść o triumfującym dziś muzycznym szicie na pasku TVP i Polsat

Od sierpniowych wydarzeń mija 40 lat. To był początek rodzącego się politycznego ruchu „solidarności”, który przez kolejne 30 lat targany burzami pieniactwa trawił naszą wrażliwość, empatię, a czasem honor. Z ducha Solidarności, zdawało się, korzystała także legendarna grupa muzyczna „Kult”, której założycielami byli Piotr Wieteska i Kazik Staszewski.

Reklama

I choć pierwsza oficjalna płyta Kultu przypada na rok 1987, to z pewnością autorskie słowa Staszewskiego w niej płynące, przesiąknięte były ideą wolności i walki z komunistycznymi siłami Polski. Tak by oczywiście mogło się wydawać, bo o dziwo nijak nie mogę zrozumieć tego, że Kazik Staszewski w wyborach w czerwcu 1989 roku swój krzyżyk postawił na kandydatów z ramienia komuny. Całe szczęście krzyżyk im na drogę postawiła Polska.

Ta sama jednak Polska po paru latach krzyż na drogę wystawiła dzieciom swojej rewolucji,  czyli rodzicom dzisiejszych czterdziestolatków.

W czerwcu 1989 miałem 9 lat. W komisji wyborczej z plakietką Solidarności w mojej wrocławskiej Szkole Podstawowej nr 113 siedział Tata. O co się rozchodzi i w czym rzecz - kompletnie nie rozumiałem, ale byłem dumny z tej jego plakietki. Nie minęło parę lat, a sam stał się ofiarą Solidarności, Wałęsy, Balcerowicza. Oboje z mamą, która pracowała jako bibliotekarka w wielkiej jak świat bibliotece zakładów rolniczych „Pilmet”, w wyniku reform, które miały przywrócić ład i sprawiedliwość, stracili prace.

Tata, ceniony konstruktor i kreślarz w tymże samym zakładzie „Pilmet”, wyjeżdżał więc na szparagi do Szwecji, a mama opiekować się staruszkami germankami do Niemiec zachodnich. Szalejąca do 1995 roku inflacja zjadała ich marzenia o lepszej Polsce, wolnej od komunistów i bandytów.

Reklama

Komuniści i bandyci rozpasali się wtedy na dobre również i w branży muzycznej.

Pirackie kasety, później błyszczące krążki można było nabyć na każdym bazarze w każdym najmniejszym mieście Polski. Utrzymać się z wydawania płyt i kaset nie było więc możliwe. Kazik próbował swoich sił na robotach budowlanych, ale wygrywał ostatecznie pusty garnek pełen muzyki.  Sam jako 15-letni chłopak kupowałem pirackie kasety Kultu i Kazika. Co prawda przyszła później moda na hologramy, ale zdarzało się kupić kasetę Kazika „Spalam się” z okładką pyty Depeche Mode.

Jako gówniarz z bloku z kanalizacją, windą i zsypem aż do 10 piętra, na pierwszym walkmanie kupionym za ciężkie szparagowe pieniądze taty, słuchałem Kazika i Kultu. Miłość moja rosła.  Jako 15-latek zacząłem nawet rozumieć coś z polityki, ale nie rozumiem kompletnie do dziś, czemu cieszyłem się z przegranej Wałęsy w 1995. Kazik miał rację? Słuchając piosenki Kultu „Hej, czy nie wiecie nie macie władzy na świecie”, widziałem, jak te władzę tracą ci, którzy wepchnęli moich starych na przymusowe emigracje geriatryczno-szparagowe mejd in Słidisz end Dżerman.

Za kilka dni odbędzie się premiera Teatru Nowego Proxima „Kazik, ja tylko żartowałem”

o Polsce lat 80. i 90., z piosenkami na żywo legendarnej grupy Kult. Będzie to sentymentalna, ale mocno gorzka historia człowieka, któremu nie wyszło, którego zdusił Balcerowicz, dojechali postkomuniści, a na końcu wyszydził Wałęsa. Spektakl jest historią człowieka, który był jak Polska. Polska w nim rosła, kiedy wychodziła na ulice rzucać kamieniami w ZOMO; Polska pokładała w nim nadzieję, kiedy szła na czerwcowe `89 wybory, ale ta sama Polska okradała go w latach 90., by na końcu rechotem wyszydzić tę chamską hołotę. Gorszy sort człowieka.

Reklama

Spektakl jest historią mamy i taty dzisiejszych czterdziestolatków.

Spektakl, opowiedziany piosenkami i muzyką legendarnych grup muzycznych epoki Solidarności, jest gorzką opowieścią o triumfującym dziś muzycznym szicie na pasku TVP i Polsat.

Ten wyszydzany i dławiony dawno Biały Miś, co przypomni przypomni kiedyś Ci, strzelił Polskę w ryj i zatriumfował. Bo ten Biały Miś zygzakiem weselnego pytona, uwielbiającego szampana i - jak to białe misie - Zakopane, doczołgał się do listy przebojów numer Polska!

Tęsknie więc do późnych lat 90.

Tęsknię do muzyki Kultu, Maanamu, Perfectu, Lady Punk... Z tęsknoty tej pojawiają się sceniczne wybory repertuaru Teatru Nowego Proxima, stąd „Kazik, ja tylko żartowałem”. Upomnę się w nim od Lecha Wałęsy tych 100 milionów, które obiecał kiedyś mamie i tacie.  

Premiera 04.09.2020. O spektaklu i na spektakl zapraszamy przez stronę internetową: teatrnowy.com.pl    

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności