W MIEŚCIE

Buddyści w Krakowie: "w Polsce obecna jest naturalna duchowość"

opublikowano: 5 LISTOPADA 2026, 08:48autor: Jolanta Hofer
Buddyści w Krakowie: "w Polsce obecna jest naturalna duchowość"

W najbliższy weekend Kraków stanie się międzynarodowym centrum buddyjskiej refleksji i praktyki. W Centrum Kongresowym ICE odbędzie się XIII Globalna Konferencja Buddyjska, która zgromadzi blisko 30 prelegentów i tysiące uczestników z różnych stron świata. Jednym z najważniejszych gości będzie Ajahn Brahm, jeden z najbardziej znanych nauczycieli buddyjskich na świecie, który po raz pierwszy odwiedzi Polskę.

Reklama

Z tej okazji Life in Kraków rozmawia z dwoma mnichami buddyjskimi, którzy przyjadą do Krakowa na konferencję. To Ajahn Brahmali i Ajahn Mudito. Jolanta Hofer pyta ich o to, co przyciąga Europejczyków do buddyzmu, czy Polska jest krajem otwartym na duchowość, jak wygląda codzienne życie mnicha i dlaczego coraz więcej osób wybiera tę drogę. Rozmawia także o relacji religii i polityki, medytacji oraz planach stworzenia w Polsce klasztoru, który mógłby służyć buddyjskiej wspólnocie z całej Europy.

Medytacja i duchowa atmosfera Polski

 Czy miejsce, w którym medytujecie, ma znaczenie? Jak to odczuwacie medytując w Polsce?

Tak, ma znaczenie. Jeśli przez długi czas medytujesz w jednym miejscu, rozwijając życzliwość, współczucie i inne dobre cechy, z czasem atmosfera tego miejsca jakby się zmienia.

Kiedy wchodzisz na przykład do katedry, czasem od razu czujesz coś wyjątkowego: duchową atmosferę, spokój, pozytywną energię. Miejsca noszą w sobie ślad tego, co wydarzyło się w nich wcześniej. Pozostaje w nich pewnego rodzaju „osad”. Trudno do końca wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

Nie wybierałbym na przykład na medytację rzeźni ani miejsca, w którym zabija się zwierzęta, bo panuje tam zła atmosfera. Lepiej medytować w miejscach mających duchową tradycję, w których przez długi czas przebywali dobrzy ludzie.

W Polsce jest tak samo jak wszędzie indziej – wiele zależy od konkretnego miejsca, ale także od ludzi, którzy się w nim gromadzą. Jeśli są to dobrzy ludzie, spotykający się z pozytywnym nastawieniem, sami tworzą dobrą atmosferę.

 A jak odbieracie atmosferę samej Polski? Czy ludzie wydają się bardziej otwarci, świadomi, okazują sobie większy szacunek?

Jedną z rzeczy, które zauważyłem podczas kilku przyjazdów do Polski, jest naturalna duchowość obecna w tym kraju. Moim zdaniem wynika ona z katolicyzmu i bardzo odróżnia Polskę od Europy Zachodniej. gdzie ludzie często zachowują dystans, gdy widzą mnicha. Nie podchodzą, nie chcą rozmawiać, bywają raczej chłodni. Traktują go jak każdego innego człowieka.

Odnoszę wrażenie, że w Polsce atmosfera jest inna. Polska kultura wydaje mi się wyjątkowo otwarta na buddyjski monastycyzm. Bardziej niż kultura Europy Zachodniej, a nawet wielu innych krajów Europy Wschodniej. Czechy są na przykład znacznie bardziej świeckim krajem niż Polska.

 Ja nie odbieram tego w ten sposób, bo widzę was i waszą skromność, a w naszym kraju ludzie mają bardzo konsumpcyjne podejście do życia i ciągle chcą mieć więcej i więcej.

Oczywiście polskie społeczeństwo również się zmienia. Ludzie chcą konsumować, ulegają reklamom, to naturalne. Wciąż istnieje tu jednak pewien kulturowy fundament. W innych krajach zachodnich od dawna żyjemy w społeczeństwach zsekularyzowanych. W dużej mierze utraciliśmy kontakt z wartościami duchowymi.

A w Polsce nadal można to dostrzec. Nawet młodzi ludzie zachowują pewien szacunek wobec mnichów i życia duchowego. Na Zachodzie przez dziesięciolecia nie było monastycyzmu w takiej formie, dlatego ludzie często nawet nie wiedzą, czym on jest.

Reklama

Cały świat staje się coraz bardziej materialistyczny. Widać to nawet w Azji, również w krajach o tradycji buddyjskiej. Kiedy jednak ludzie zanurzają się w materializmie, zaczynają dostrzegać jego ograniczenia. Rozumieją, że nie da się żyć wyłącznie dobrami materialnymi. Dlatego nawet w materialistycznych krajach Europy Zachodniej rośnie zainteresowanie medytacją i praktyką buddyjską.

 Religia i polityka

 W Polsce polityka jest często łączona z religią. Czy to ma znaczenie dla duchowości?

W niektórych krajach, także buddyjskich, mnisi angażują się w politykę, co prowadzi do chaosu. Nie powinno się do tego dopuszczać. Religia i duchowość powinny łączyć ludzi, a nie ich dzielić. Powinny pozostawać ponad podziałami politycznymi.

Kiedy religia angażuje się w politykę, ulega zepsuciu i zaczyna opowiadać się po jednej ze stron. Dobrym przykładem są Indie. We wczesnym okresie buddyzmu religia była dość wyraźnie oddzielona od władzy. Jednak za panowania cesarza Aśoki buddyzm stał się religią państwową i od tego momentu do nauk zaczęły przenikać elementy korupcji.

Dzieje się tak dlatego, bo władcy wspierają religię materialnie, a ona zaczyna się do tego przyzwyczajać. Kiedy uzależnia się od dóbr materialnych, rozpoczyna się proces odchodzenia od zasad. Ludzie religijni zaczynają wtedy automatycznie stawać po stronie władcy. Skoro król podąża w określonym kierunku, oni również czują, że powinni za nim iść.

My jako mnisi buddyjscy nawet nie głosujemy. Pozostajemy całkowicie poza polityką.

 O jedzeniu mięsa

 Wyobrażam sobie, że mnisi buddyjscy nie jedzą mięsa. Czy to ma znaczenie?

To zależy od intencji. Jeśli ktoś nie je mięsa z powodu współczucia i życzliwości wobec zwierząt, bardzo to szanuję. Przemysł hodowlany w wielu miejscach na świecie jest naprawdę okrutny. W takim przypadku wegetarianizm może być ważną praktyką duchową. Nie jest to jednak konieczne. Kupowanie i jedzenie mięsa to nie to samo co zabijanie zwierząt.

Buddyzm jest religią pragmatyczną. W czasach Buddy mnisi utrzymywali się z jałmużny i przyjmowali to, co ofiarowywali im ludzie. Chodzili od domu do domu i nie mogli wybierać jedzenia. Odmowa przyjęcia daru byłaby niegrzeczna wobec darczyńcy. Dlatego tradycyjnie akceptowano również mięso. Sam Budda jadł mięso.

Jest jeszcze jedna ważna zasada: zwierzę nie może zostać zabite specjalnie dla mnicha. Jeśli dowiemy się, że ktoś zabił zwierzę z myślą o nas, nie możemy przyjąć takiego mięsa. Jeśli jednak ktoś kupił mięso w sklepie i ofiarował je mnichom, nie uznaje się tego za niewłaściwe.

Dlaczego konferencja buddyjska odbywa się w Polsce i Krakowie?

To część cyklu konferencji organizowanych od około 2000 roku pod nazwą „Global Buddhist Conference”. Odbywały się one na całym świecie – między innymi w Singapurze, Stanach Zjednoczonych, Australii i Nowej Zelandii. Nigdy wcześniej nie organizowano ich jednak w Europie.

Kiedy zaczęliśmy zastanawiać się nad europejską lokalizacją, doszliśmy do wniosku, że Polska jest krajem, w którym zainteresowanie buddyzmem jest największe w Europie. Moim zdaniem ma to związek z katolicką tradycją i zainteresowaniem praktyką duchową. Ludzie szukają też alternatywy wobec instytucjonalnego katolicyzmu i problemów związanych z Kościołem.

Na wykłady i medytacje buddyjskie w Polsce przychodzi więcej osób niż w wielu innych krajach Europy. Działa tu także bardzo silna organizacja buddyjska Theravada.pl, dobrze zorganizowana i związana z naszym nauczycielem Ajahnem Brahmem. Dlatego Polska była naturalnym wyborem.

 Czy w Polsce jest wystarczająco dużo osób, by mógł powstać klasztor buddyjski?

 Zainteresowanie jest naprawdę duże, zarówno wśród mnichów, jak i mniszek. W wielu krajach nie ma dużych klasztorów ani rozbudowanych struktur, które umożliwiałyby szkolenie nowych mnichów i mniszek. Polska ma natomiast silną bazę i dobre warunki do rozwoju takiego miejsca. Może to zaskakiwać, ale wiele kobiet i wielu mężczyzn chce przyjąć święcenia.

Pomysł polega na stworzeniu klasztoru dwujęzycznego: polsko-angielskiego. Dzięki temu mogliby przyjeżdżać do niego ludzie z całej Europy. W kontynentalnej części Europy nie ma obecnie dużego klasztoru, który oferowałby pełne szkolenie dla przyszłych mnichów i mniszek.

Polska, a szczególnie okolice Wrocławia, jest bardzo dobrze położona – blisko Niemiec i Czech, w centrum Europy, z łatwym dojazdem z różnych krajów. To daje ogromny potencjał. Mówimy przecież o kontynencie liczącym setki milionów mieszkańców. Naszą wizją jest stworzenie międzynarodowej wspólnoty praktykującej buddyzm.

 Droga mnicha buddyjskiego

Pochodzicie z krajów nordyckich, które nie kojarzą się z filozofią buddyjską. Co jest najważniejsze przy wyborze takiej drogi życiowej?

Najważniejsza jest prawda. Każde życie powinno być jej poszukiwaniem. Jeśli nie kierujesz się prawdą, w pewnym momencie zaczniesz podejmować błędne decyzje. To jedna z największych różnic między buddyzmem a religiami teistycznymi. W wielu z nich ogromną rolę odgrywa wiara – nawet jeśli czegoś nie można udowodnić, oczekuje się, że człowiek będzie wierzył. W buddyzmie jest odwrotnie: wiara ma sens tylko wtedy, gdy opiera się na doświadczeniu i zrozumieniu. Najpierw dostrzegasz w naukach buddyjskich coś prawdziwego, a potem sprawdzasz to w praktyce. Jeśli działa, idziesz dalej. To fundament buddyzmu.

Drugą ważną rzeczą jest sens. Prawda i sens są ze sobą ściśle powiązane. Nasze szczęście zależy od poczucia sensu życia. Jeśli życie wydaje się go pozbawione, trudno znaleźć w nim prawdziwe szczęście.

 Czy zamierzacie pozostać mnichami do końca życia?

Nie wiemy. W buddyzmie nie składa się ślubów na całe życie. Jeśli ktoś chce być mnichem, pozostaje nim. Jeśli nie chce – może odejść.

Oczywiście mamy nadzieję, że zostaniemy mnichami. Wiele zależy jednak od wcześniejszych uwarunkowań i okoliczności. Mieliśmy szczęście spotkać dobrych nauczycieli i znaleźć dobre miejsce do praktyki.

W buddyzmie ważny jest rozwój wewnętrzny. Chodzi o to, by stawać się lepszym człowiekiem: rozwijać dobre cechy, mieć w sobie mniej gniewu i chciwości. Jeśli widzisz postęp, czujesz, że twoje życie ma sens. Jeśli przestajesz się rozwijać, zaczynasz zadawać sobie pytanie, dlaczego właściwie jesteś mnichem.

Wielu mnichów odchodzi właśnie wtedy, gdy ich praktyka staje się monotonna i przestają odczuwać rozwój. Nadal noszą szaty, ale nie czują już celu. A życie mnicha nie jest przecież szczególnie ekscytujące.

 Dziękuję bardzo za to spotkanie.

Fot. Jolanta Hofer

 Oficjalna strona konferencji: https://buddha2026.org/

Ajahn Brahmali urodził się w Norwegii. Po raz pierwszy zainteresował się buddyzmem i medytacją po wizycie w Japonii, gdy miał dwadzieścia kilka lat.Po uzyskaniu dyplomów w dziedzinie inżynierii, a także finansów, rozpoczął mnisi trening w klasztorach buddyjskich w Anglii. 30 lat temu został wyświęcony na mnicha.

Ajahn Mudito pochodzi z wioski w północnej Finlandii. Po ukończeniu służby wojskowej wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako kucharz w ekskluzywnych nowojorskich hotelach. Jego długotrwałe zainteresowanie buddyzmem ewoluowało gdy zaczął praktykować medytację z rozmaitymi grupami w USA. W 2012 roku został wyświęcony na mnicha.