Poza murami aresztu śledczego w Nowej Hucie, z inicjatywy osób osadzonych i pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej, powstał ogród warzywny z prawdziwego zdarzenia. Rosną w nim już cukinie, pomidory i ogórki. W tym przypadku ogród staje się również ważnym elementem procesu resocjalizacji.
Reklama
Zaczęło się od warsztatów ogrodniczych i pszczelarskich organizowanych na terenie jednostki penitencjarnej przy ul. Spławy 2. To właśnie wtedy pojawiła się idea stworzenia miejsca, w którym osoby osadzone mogłyby nie tylko zdobywać praktyczne umiejętności, ale również doświadczać kontaktu z przyrodą i obserwować efekty własnej pracy.
Pomysł stopniowo zaczął nabierać kształtów. Powstały pierwsze grządki, a wraz z nimi pojawiły się warzywa, zioła i owoce. Z czasem ogród zaczął się zmieniać i rozwijać. Pojawiały się pomidory, ogórki, sałata, cukinia, a nawet małe arbuzy. Dla części osób osadzonych była to zupełnie nowa dziedzina, ponieważ wcześniej nie miały doświadczenia w pracy ogrodniczej.
Dziś ta współpraca wchodzi w kolejny etap. Już poza murami aresztu, który ma charakter półotwarty, powstał ogród społeczno-terapeutyczny „Posadzeni”. Nowa przestrzeń jest większa i pozwala na szersze zaangażowanie w pracę ogrodnicze. Samo miejsce ma także symboliczne znaczenie, ponieważ projekt, który przez lata rozwijał się na terenie jednostki, teraz otwiera się szerzej na miejską przestrzeń i lokalną społeczność.
W przygotowaniu terenu pod ogród uczestniczyły osoby osadzone, które zajęły się także uprawą roślin i ich codzienną pielęgnacją. Co więcej, osadzeni własnoręcznie zbudowali tam szklarnię, a także ogród deszczowy. Nazwa „Posadzeni” nawiązuje oczywiście do pracy z roślinami, ale można ją odczytywać również szerzej. To projekt o tym, że człowiek, podobnie jak roślina, potrzebuje odpowiednich warunków, czasu, troski i przestrzeni, aby móc się rozwijać. Praca w ogrodzie wymaga systematyczności. Roślin nie można pielęgnować tylko wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Trzeba pamiętać o podlewaniu, odchwaszczaniu, przygotowaniu podłoża, obserwowaniu roślin i reagowaniu na ich potrzeby.
Ogród jest tak wartościowym narzędziem w procesie resocjalizacji. Uczy odpowiedzialności i cierpliwości, ale również współpracy. Efekt nie pojawia się od razu. Między posadzeniem nasiona a zbiorem plonu może minąć wiele tygodni. To wymaga konsekwencji i pozwala doświadczyć zależności między własnym zaangażowaniem a osiągniętym rezultatem. W przypadku osób osadzonych szczególnie istotne jest także poczucie sprawczości. Praca przy roślinach pozwala zobaczyć, że własnymi rękami można stworzyć coś, co później służy innym. To ważny element budowania pozytywnych postaw i przygotowania do funkcjonowania poza jednostką penitencjarną.
Współpraca z osobami osadzonymi miała również wymiar naukowy. Uczestniczyli oni w międzynarodowym projekcie badawczym INCREASE, którego jednym z celów jest ochrona różnorodności fasoli. Na specjalnie wyznaczonych grządkach wysiano wybrane odmiany, a ich wzrost i rozwój były systematycznie obserwowane oraz dokumentowane. Dzięki temu uczestniczący w projekcie mogły zetknąć się z elementami pracy badawczej i przekonać się, że ogród może być także miejscem zdobywania wiedzy.
Fot. Bogusław Świerzowski / krakow.pl














