Zarząd Budynków Komunalnych wygrał w sądzie sprawę przeciwko graficiarzowi o pseudonimie Sicoerowi, który przez lata niszczył elewacje miejskich budynków, pozostawiając na nich swoje podpisy i szpecąc wspólną przestrzeń.
Reklama
Decyzją sądu Sicoer został zobowiązany do zwrotu na rzecz Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie kosztów usunięcia wykonanych przez niego graffiti w łącznej wysokości ponad 1 tys. zł oraz do pokrycia kosztów postępowania sądowego. To ważny sygnał, że na takie działania nie ma zgody.
Ta sprawa ma swoją dłuższą historię. Sprawca był już wcześniej zatrzymywany, a jego działania od lat budziły sprzeciw mieszkańców i służb. W uzasadnieniu sąd podkreślił, że tego rodzaju zachowanie uderza w dobro wspólne – przestrzeń publiczną, zabytki i estetykę miasta. Niszczenie cudzego mienia należy traktować jako akt wandalizmu o wysokiej szkodliwości społecznej, a brak odpowiedzialności byłby sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości. Wyrok sądu nie jest prawomocny, służy od niego możliwość apelacji.
Graffiti może być formą ekspresji wyłącznie wtedy, gdy powstaje legalnie, za zgodą właściciela i z poszanowaniem przestrzeni. W przeciwnym razie jest niszczeniem mienia, które generuje koszty: od czyszczenia elewacji po naprawy i przywracanie budynków do właściwego stanu. ZBK dba o miejskie budynki i na bieżąco reaguje na tego typu działania. Kraków to nie jest miejsce na bezkarne bazgranie po elewacjach, a każda taka sprawa pokazuje, że ochrona wspólnej przestrzeni ma znaczenie.














