W ŻYCIU

Wygląda ekstremalnie, ale każdy może bezpiecznie tego spróbować

opublikowano: 16 MAJA 2019, 07:23autor: Karolina Gawlik
Wygląda ekstremalnie, ale każdy może bezpiecznie tego spróbować

Pierwszy raz zrobiła na mnie wrażenie na Instagramie. Później okazało się, że chodzi w niej o coś znacznie więcej niż o piękne figury. Choć wygląda dość ekstremalnie, może ją uprawiać niemal każdy. AcroYoga - coraz bardziej popularna dyscyplina w Krakowie.

Czym jest ten piękny w obrazku sport? AcroYoga jest połączeniem elementów jogi, akrobatyki i masażu tajskiego. Rozwija siłę, wytrzymałość, świadomość ciała i koordynację, ale w przeciwieństwie do jogi ma jeszcze to coś, co ujęło mnie szczególnie. To lekcja zaufania, zrozumienia i cierpliwości do drugiego człowieka.

Acroyoga uprawiana w pojedynkę nie jest możliwa. Potrzebny nam parter, a właściwie partnerzy, gdyż praktyka wykonywana jest zwykle w trójkach: latacz/flier to osoba unoszona nad ziemię; baza to osoba unosząca; spotter/ łapacz to osoba asekurująca i czuwająca nad bezpieczeństwem ćwiczących.

Tomasz Pacan, instruktor:
Tu bardzo ważny, a właściwie najważniejszy jest człowiek: wzajemne relacje, możliwość poznania przez ruch nowych osób, a finalnie budowanie społeczności. Praktykując acroyogę, dajecie sobie wzajemne wsparcie, dbacie o bezpieczeństwo. Liczą się spojrzenia, czy wyczuwanie swojego oddechu.

Acroyoga powstała jako system dostępny dla mniej zaawansowanych sportowców, o niekoniecznie olimpijskich aspiracjach. Jej założyciele: Jason Nemer i Jenny Sauer-Klein chcieli ją udostępnić i rozpropagować wśród ludzi niekoniecznie związanych z zaawansowaną akrobatyką czy jogą. Pomijając sytuację trwających kontuzji układu ruchowego, czy kręgosłupa – może ją uprawiać każdy. Oczywiście zanim wzbijesz się nad ziemię, zostaniesz odpowiednio do tego przygotowany. Zajęcia są prowadzone z podziałem na grupy początkujące i zaawansowane.

Do Krakowa tę dyscyplinę przywiózł właściciel Yoga Centrum, w której nagrywaliśmy zajęcia. Kto na nie przychodzi? Bardzo różne osoby, z różnych środowisk i z różną historią ruchu. Są ćwiczący z wieloletnią praktyką jogi, slacklinersi, wspinacze i alpiniści, co na pewno bardzo im pomaga – ALE – przychodzą też tacy, którzy w ogóle nie byli związani z ruchem. Wiek w zasadzie nie gra roli: często w jednej sali nastolatkowie praktykują razem z osobami nawet w okolicy 60. roku życia.

Oprócz duchowej i sportowej warstwy acroyogi, jest rzecz jasna ta wizualna. Zdjęcia i filmiki na Instagramie cieszą się wieloma lajkami i to też jest okej – bo figury faktycznie są piękne i cieszą oko. Inna kwestia to fakt, że pozycje które wyglądają ładnie, są też najczęściej bardzo dobrze wykonane, a to wymaga sporo czasu spędzonego w sali.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności