W OPINII

Dr Grabski z UJ: płci nie wybieramy, ale czasem ciało nie pasuje do płciowej tożsamości

opublikowano: 13 LIPCA 2021, 11:42autor: Jolanta Hofer
Dr Grabski z UJ: płci nie wybieramy, ale czasem ciało nie pasuje do płciowej tożsamości

Tożsamości płciowej nie można sobie wybrać. Na nic się zdają terapie „uzdrawiające”. Jedyną metodą jest dostosowanie ciała do doświadczanej płci. Jeśli jesteśmy otwarci, ciekawi świata i empatyczni, a do tego chcemy się dowiedzieć, co mówi na ten temat nauka, to nie będziemy formułować wniosków poniżających i niszczących osoby transpłciowe. A najlepiej taką osobę poznać.

Reklama

Wola, wybór tożsamości płciowej czy jej zmiana, to sfera bajek – mówi gość Life in Kraków doktor Bartosz Grabski. I wie, co mówi, bo kieruje procesem tranzycji medycznej i społecznej u osób doświadczających uporczywej dysforii płciowej.

Żeby ten naukowy język był zrozumiały dla ogółu, doktor Grabski używa czasem porównania do numeru naszej stopy. Możemy mieć numer buta 44 i próbować włożyć numer 36. I odwrotnie. Ale im bliżej jesteśmy naszego rozmiaru, tym lepiej nam się chodzi. Teoretycznie mamy więc wybór, jaki but ubierzemy. Możemy zacisnąć zęby i chodzić w za dużych czy za małych butach, ale zapłacimy za to naszym samopoczuciem fizycznym i psychicznym.

Osoby transpłciowe cierpią

Doktor Bartosz Grabski jest psychiatrą, seksuologiem, psychoterapeutą i kieruje Pracownią Seksuologii Katedry Psychiatrii CM Uniwersytetu Jagiellońskiego. Choć temat osób LGBTQ+ gęsto pojawia się ostatnio w polskiej przestrzeni publicznej, to jego nienawistny i odczłowieczający wydźwięk robi więcej szkody niż pożytku, uważa nasz gość.

Reklama 

„Moi pacjenci, osoby, z którymi pracuję, po prostu cierpią, bo znajdują się w centrum uwagi w sposób, który zagraża im psychologicznie, który często unieważnia ich człowieczeństwo, poniża ich i niszczy.”

 Jeśli jesteśmy otwarci na drugiego człowieka, ciekawi świata i empatyczni, a do tego interesuje nas stanowisko naukowe na temat transpłciowości, to możemy na zainteresowaniu wokół LGBTQ+ skorzystać. A nie formułować wnioski „zadane” nam przez różnych ludzi, ostatnio głównie prawicowych polityków.

 Tego nie da się „wybrać”

Tożsamości płciowej nie można sobie wybrać, podobnie jak orientacji seksualnej. Wszystko zaczyna się w brzuchu mamy – oddziaływania prenatalne, gra hormonów w tym okresie życia człowieka. A świadomie przeżywamy to kilkanaście lat później, tłumaczy nasz gość.

Reklama 

„Punktem kulminacyjnym wyłaniania się tożsamości płciowej jest okres dojrzewania. Ciało się zmienia, przybiera konkretnego charakteru i wtedy ta rozbieżność dla osób transpłciowych robi się ewidentna: to nie tak miało być, to nie ja. Bo ciało zaczyna zamykać taką osobę w odbiorze społecznym, który nie pasuje do tego, jak się siebie odczuwa.”

 Kobieta czy mężczyzna to nie jedyna możliwość

Zazwyczaj w oficjalnych dokumentach mamy wybór: mężczyzna lub kobieta. A tymczasem trzecią opcję płci w paszporcie można zaznaczyć już w Kanadzie, Australii, Indiach, Nowej Zelandii, Nepalu czy na Malcie. Wkrótce będzie to można zrobić także w USA. W Polsce mamy natomiast małopolską kurator Barbarę Nowak, która tego typu możliwości ocenia jako marksistowską segregację według płci kulturowej.

Niewiedzę, lęk i obawy wymienia doktor Bartosz Grabski jako przyczynę niezrozumienia i braku empatii dla uczuć ludzi niejednoznacznych w swoim odczuwaniu, kim są. Najlepszym lekiem jest osobisty kontakt z takim człowiekiem.

 Reklama

„To, co dzieje się w mózgu, jest płynne i zróżnicowane. To, jak osoba się czuje jest warte uwagi, nie można tego unieważniać. Życie wbrew swojej tożsamości płciowej to ogromne cierpienie.”

 Młodym łatwiej, starsi czekali na „uzdrowienie”

Dzisiaj mamy dostęp do badań populacyjnych z Holandii, Belgii, Nowej Zelandii, gdzie badane są większe grupy. Na tej podstawie szacuje się, że osoby transpłciowe stanowią ok. 1% społeczeństwa.

 Otwarcie na informacje o grupie LGBTQ+ sprawiło, że do doktora Grabskiego trafiają też pacjenci, nie identyfikujący się ze swoja płcią, ze starszego pokolenia. Ta generacja wybierała drogę, która nie do końca miała się prawo udać – walki, zaprzeczenia, oczekiwania na „uzdrowienie” i zmianę własnej tożsamości poprzez np. małżeństwo, posiadanie dzieci. Ale byli i tacy, którzy zdecydowali się przejść proces tranzycji i nie ukrywają tego. Do tej grupy należy polityczka Anna Grodzka.

Dzisiaj dostępność wiedzy, procedur, przemiana społeczna powodują, że dla młodych osób transpłciowych to jest zupełnie inna sytuacja. Zgłaszają się do specjalistów świadome tego, czego potrzebują. Są w związkach, w których mówią o sobie od początku całą prawdę i ich partnerzy czy partnerki nie są tym zaskoczone.

 Reklama

Nie są psychopatologią, są ludźmi

 Doktor Grabski tłumaczy, że ta grupa osób potrzebuje do szczęśliwego życia dopasowania „buta” do swojej stopy. Jak każdy człowiek.  

 „Osoby transpłciowe są ludźmi z krwi i kości. Nie wiem jak można zredukować człowieka do płci. Płeć po prostu jest ważnym elementem doświadczenia siebie. Dysforia płciowa też po prostu jest i jest skrajnym cierpieniem. I nie można tu stosować żadnych oddziaływań terapeutycznych. Jedyną metodą jest dostosowanie ciała do doświadczanej płci. Osoby transpłciowe oprócz tego, że czują lęk, boją się pogardy i podłego traktowania, nie charakteryzują się żadną psychopatologią, w której można by szukać źródła transpłciowości.”

Post: https://www.facebook.com/inkrakow/videos/976617563156752/

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Polityka Prywatności