W kryzysowej sytuacji użycie miejskiego defibrylatora AED może być bardzo utrudnione przez brak właściwych procedur i informacji, gdzie znajdują się zestawy ratunkowe. Na oficjalnej mapie nie ma zaznaczonych wielu urządzeń należących do krakowskiego samorządu, często brakuje oznaczeń, że sprzęt znajduje się w budynku, a sporo pracowników nie zostało przeszkolonych jak mają reagować w nagłych wypadkach - pisze miejski aktywista Krzsztof Kwarciak.
Reklama
Bardzo dobrze, że miasto inwestuje w kolejne defibrylatory AED, ale jeżeli nie zostaną dopracowane szczegóły to urządzenia staną się tylko dekoracjami, które zamiast ratować życie, poprawiają jedynie samopoczucie. Dlatego w imieniu Stowarzyszenia Ulepszamy Kraków! złożyłem petycję do Pana prezydenta Aleksandra Miszalskiego z apelem o zmiany.
Miasto, żeby ułatwić znalezienie skrzynek ratunkowych uruchomiło internetową mapę. Problem w tym, że jest ona niekompletna i nie zawiera informacji o wielu należących do krakowskiego samorządu urządzeniach. Nie są zaznaczone automaty AED znajdujące się na przykład w siedzibie urzędzie miasta przy ul. Stachowicza, w miejskich wodociągach czy urządzenia przy popularnych punktach przesiadkowych, którymi swego czasu chwaliło się MPK. W wielu przypadkach nie zadbano również, żeby zostały dodane znaczniki w popularnych aplikacjach. Zatem, żeby znaleźć automaty AED trzeba przeszukiwać archiwalne komunikaty prasowe, co nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdy liczy się czas. Poza tym przeglądanie urzędowych wiadomości może podnieść niekiedy ciśnienie, a to przecież nie jest wskazane przy problemach z sercem.
W przypadku prawie wszystkich siedzib urzędu miasta Krakowa na zewnątrz budynków nie ma żadnych oznaczeń informujących, że w środku znajduje się automat AED, co dotyczy nawet Placu Wszystkich Świętych. Część wydziałów mieści się w zabytkowych gmachach, ale to nie przeszkadza w wywieszaniu dużych tabliczek z logiem firmy ochroniarskiej czy powiadomieniami o monitoringu. Wydaje się, że mogąca komuś uratować życie wywieszka informująca o defibrylatorze nie godziłaby jakoś w historyczną przestrzeń. Tylko w paru miejscach jest naklejony znaczek z logiem AED, który nie zbyt rzuca się w oczy przez bardzo mały rozmiar. W efekcie, jeżeli ktoś zasłabnie na ulicy to osoby udzielające pomocy mogą nie mieć świadomości, że w okolicy znajduje się urządzenie.
Często nawet pracownicy instytucji nie mają informacji na temat defibrylatorów. Potrzeba było kilku dni i paru telefonów, aby ustalić, że urządzenie znajduje się w centrum obsługi klienta Miejskich Wodociągów przy ul. Senatorskiej. Dlatego zapytałem się również portierów w paru budynkach magistratu i miejskich jednostek czy mają jakieś wytyczne, co mają robić, gdy będzie potrzeba użycia urządzenia. Pracownicy nie specjalnie byli zorientowani w sytuacji, a z rozmów wynikało, że nie mieli jakiegoś sensownego instruktażu. W niektórych lokalizacjach obsługą miejskich instytucji zajmują się zewnętrzne firmy ochroniarskie, co potencjalnie może powodować jakąś rotację pracowników, którzy nie zawsze dobrze znają swoje miejsce pracy. Ciekawe czy, żeby skorzystać w nagłym wypadku z defibrylatora trzeba złożyć podanie, jak to w urzędzie zazwyczaj załatwia się sprawy?
W petycji znalazły się postulaty trzech ważnych zmian. Bardzo wskazane byłoby, żeby wszystkie miejskie defibrylatory zostały dodane do miejskiej mapy i innych popularnych aplikacji, powinny się pojawić duże i czytelne oznaczenia informujące o urządzeniach na budynkach i drogowskazach w centrum oraz należy przeszkolić pracowników, żeby dokładnie wiedzieli, co mają robić jak ktoś będzie potrzebował pomocy. Powinno to dotyczyć zarówno urzędu miasta, jak i miejskich jednostek organizacyjnych oraz należących do krakowskiego samorządu spółek. Może chociaż w tym wypadku dojdzie do jakieś współpracy samorządowych instytucji, z którą często jest problem przez dosyć złożoną strukturę organizacyjną. Należy pochwalić miasto za zwiększanie liczby dostępnych urządzeń AED. Dobrze, że inwestuje się w bezpieczeństwo mieszkańców, ale warto zadbać o szczegóły, aby wydane pieniądze przyniosły wymierny efekt.
Krzysztof Kwarciak














