“Ci, którzy śmiecą, muszą się liczyć z konsekwencjami” - przypominają funkcjonariusze Straży Miejskiej w Krakowie. Kilka dni temu ukarali 500 złotowym mandatem kierowcę samochodu, który chciał pozostawić 4 worki pełne remontowych pozostałości obok gniazda do selektywnej zbiórki.
Mieszkańcy Gminy Miejskiej Kraków mogą nieodpłatnie oddawać odpady budowlane, rozbiórkowe i inne, których nie można umieszczać w zwykłych pojemnikach na segregowane śmieci, w Punktach Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Kraków na dwa takie miejsca, to Lamusownia przy ul. Nowohuckiej 1 i PGOW przy Krzemienieckiej 40.
Jednak kierowca Renault postanowił załatwić tę sprawę inaczej. Kilka dni temu próbował pozbyć się problematycznych odpadów, pozostawiając 4 worki pełne remontowych pozostałości – wiórów drewna i wykładziny PCV – obok gniazda do selektywnej zbiórki przy ul. Widłakowej.
Strażnicy miejscy zauważyli - jak relacjonują- jego „dar” podarowany naturze, a przy okazji zapytali go o powód takiego postępowania. “Jak się tłumaczył? „Bo wszyscy tak robią”. Nasza odpowiedź? Nieprawda, nie wszyscy, ale ci, którzy śmiecą, muszą się liczyć z konsekwencjami” - pisze Straż Miejska w mediach społecznościowych i przypomina, że tzw. PSZOK (Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów) służy do selektywnego pozbywania się odpadów. “Nie jest to miejsce, gdzie można porzucić wszystko to, co zostało nam po remoncie”.
Za takie zachowanie można dostać mandat. Tak stało się w tym przypadku, kierowca Renault został ukarany mandatem w wysokości 500 zł.
Reklama