Trwa remont i wielkie porządki w Forcie “Lasówka”, leżącym między Płaszowem a Rybitwami. W forcie działa już nowoczesna strzelnica, w przyszłości ma się on stać miejscem atrakcyjnym dla mieszkańców Krakowa i turystów.
Reklama
“Fort „Lasówka” jak Feniks z popiołów” - komentuje wielkie zmiany Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa, który finansowo wspiera przedsięwzięcie. Tegoroczne prace będą trwały do jesieni, a wcześniej w “Lasówce” oczyszczono i udrożniono odwodnienie terenu, usunięto zarośla z dziedzińca i nasypów ziemnych, przywrócono sprawność wentylacji grawitacyjnej: “W otworach okiennych i drzwiowych zamontowano kraty, zainstalowano monitoring wizyjny terenu. Budynek koszarowy uzyskał nowe pokrycie częściowo z wodoodpornych membran, warstw drenażu i gliny, częściowo z blachy kładzionej na rąbek na deskowaniu. Nad wylotami wentylacji grawitacyjnej pojawiły się daszki. Uporządkowano i wyrównano równię ogniową od strony czoła fortu. Odkopano i oczyszczono rów odwadniający od strony dziedzińca”.
Fort należy do Gminy Kraków. Od kilku lat gospodaruje nim Fundacja KB, wcześniej znana pod nazwą „Kocham Broń”. Fundacja remontuje budynek koszarowy i chce w perspektywie kilku lat stworzyć miejsce atrakcyjne dla mieszkańców Krakowa i turystów: “Obok terenu fortecznego działa już nowoczesna strzelnica – można się tu wcielić pod opieką instruktora w rolę np. w żołnierza jednego z wielkich konfliktów zbrojnych ostatniego stulecia (thompson, pepesza, uzi, grot itd.)”. W remoncie fortu SKOZK wspiera finansowo Fundację dzięki środkom Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa - w proporcjach kosztów: inwestor 58%, Fundusz 42%.
SKOZK przypomina też, że fort 50a „Lasówka”, położony na nadwiślańskich łęgach między dawnymi wsiami Płaszów i Rybitwy, jest wyjątkowy. Był jedynym forem austriackiej Twierdzy Kraków, którego bronić miała fosa zasilana wodami Wisły - choć ten pogląd bywa kwestionowany przez część ekspertów - według poświęconego fortowi opracowania (Atlas Twierdzy Kraków, t. 10, Kraków 1999) fort posiadał fosę suchą, która mogła być nawadniana z Wisły przez przepust i podziemny kanał w przypadku wysokiego stanu wody - zgidnue z opisem w "Zeszycie Ewidencyjnym" sporządzonym w 1925 roku i zweryfikowanym w 1933 roku, rękopis w Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie.
Fort ma dość smutną historię. Był wielokrotnie dewastowany. Po raz pierwszy w latach 1918-1919, gdy pilnujący go żołnierze austriaccy rozeszli się do domów. Usiłowano go potem wykorzystywać jak magazyn, ale utrudniały to notoryczne problemy z wilgocią. W PRL wstawiła tu swoje linie produkcyjne spółdzielnia chemiczna „Barwa”.
Po jej upadku był już tylko niestrzeżonym i nieogrodzonym pustostanem. Jak można przeczytać w internecie, odbywały się tu nawet nieoficjalne festiwale muzyki punk. W tych trudnych latach z pustostanu „zniknęły” wszystkie dające się wyrwać albo wciąć elementy metalowe. Przepadł także strop między parterem a I piętrem budynku koszarowego: “Odnawianie zrujnowanych fortów należy do najtrudniejszych przedsięwzięć, związanych z krakowskimi zabytkami. Ze względu na skalę i stan obiektów w wielu przypadkach są to procesy wymagające 10, 20 a nawet 30 lat pracy. Dość wspomnieć, że np. znany wszystkim mieszkańcom Krakowa Fort „Kleparz” ma powierzchnię porównywalną z Rynkiem Głównym Starego Miasta”.














