Wielu ludzi było świadkami Zagłady, ale niewielu czuło się odpowiedzialnymi za los zabijanych, eksterminowanych ludzi. To oznacza rzeczywiście, że Jan Karski był prawdziwym – dzisiaj się mówi – liderem, przewodnikiem, kimś, kto prowadzi innych. Do tego nie potrzeba władzy, do tego potrzeba poczucia odpowiedzialności – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas uroczystości w Domu Arcybiskupów Krakowskich, podczas której wręczono mu Nagrodę Specjalną Orła Jana Karskiego za „otwieranie umysłu, sumienia i ramion Kościoła na „innych” od nas z powodu wiary, miłości i losu”.
Reklama
W czasie uroczystości Andrzej Ludek z Towarzystwa Jana Karskiego zaprezentował komunikat nagrodowy autorstwa Waldemara Piaseckiego.
Zamiast wywodu uzasadniającego motywację przyznania nagrody skupiono się na czterech sytuacjach z udziałem laureata. Pierwsza dotyczyła migrantów. Kiedy w Bazylice Łódzkiej społeczności włoskiej Lampedusy wręczana była Nagroda Orła Jana Karskiego za ratowanie z morza migrantów, burmistrz wyspy przekazał w podzięce krzyż wykonany z drewna łodzi, którą nieszczęśnicy uciekali do lepszego jutra. Ten krzyż ówczesny abp Grzegorz Ryś zawiesił na ścianie swego kościoła. „Podążał za papieżem Franciszkiem, którego pierwszym miejscem, do którego się udał po wyniesieniu na Stolicę Piotrową była Lampedusa. Z pokładu kutra straży granicznej powierzył morzu wieniec, upamiętniający migrantów, którzy utonęli. Czytelność obu symbolicznych gestów nie wymaga rozwinięcia” – napisał Waldemar Piasecki.
Druga sytuacja dotyczy relacji judeochrześcijańskich. Zwrócono uwagę, że są one od dekad obszarem refleksji nauczania Grzegorza Rysia, a ich reasumpcją jest książka „Chrześcijanie wobec Żydów”. „Jest to głęboka interpretacja nauki Soboru Watykańskiego II i adhortacji „Nostra Aetate”. Tyle, że w polskim Kościele raczej mało obecna. Kardynał dostrzegając konsekwencje takich relacji chrześcijaństwa z judaizmem, powtarza za Janem Pawłem II, że wybudowany na takim fundamencie antysemityzm jest grzechem. Doskonale rozumie Jana Karskiego, który mówi, że świat podczas Holocaustu popełnił wobec Żydów drugi grzech pierworodny” – napisał Waldemar Piasecki, który zacytował kard. Rysia: „Zagładę stworzyli ludzie, trzeba to powiedzieć z bólem serca i przyznaniem się do winy, których Kościoły chrześcijańskie wychowały na swych nabożeństwach”. „Ilu polskich hierarchów znalazłoby w sobie odwagę wypowiedzenia takich słów oczywistej prawdy?” – pytał Waldemar Piasecki.
Trzecia sytuacja, na która wskazał, to jasne definiowanie relacji, jakie Kościół powinien mieć ze stale rosnącą społecznością LGBT, co kard. Grzegorz Ryś robi w ślad za papieżem Franciszkiem. „To, że ci ludzie nie podążają za nauką Kościoła w kwestii swego osobistego życia, w żadnym razie nie może być dla Kościoła „alibi”, żeby się od nich odwrócił i nie oferował dróg wkomponowania się w społeczność wierzących. A już na pewno nie może być motywem ich dyskryminowania” – zauważył Waldemar Piasecki.
Po czwarte, zwrócił uwagę, że metropolita krakowski jako jeden z nielicznych hierarchów w Polsce, ma bezkompromisowy stosunek do pedofilii w Kościele „jako oczywistego zła moralnego i zjawiska kryminalnego, które powinno w każdym przypadku zostać ujawnione, ukarane i zadośćuczynione”. Wyrazem tego jest powołana przez niego Niezależna Komisja Historyczna do spraw Zbadania Przypadków Nadużyć Seksualnych w Archidiecezji Łódzkiej w okresie od 1945 roku do dnia dzisiejszego.














