Ruch miejski Akcja Ratunkowa dla Krakowa przygotował petycję do premiera i ministerstw ws. pilnego wprowadzenia opłaty turystycznej. “100 milionów złotych leży na ulicy i nie pozwalacie nam ich podnieść. Domagamy się wprowadzenia nowego prawa jeszcze w tym roku” - mówią autorzy inicjatywy, którzy zachęcają mieszkańców do składania podpisów pod petycją.
Reklama
Kraków od lat postuluje wprowadzenie opłaty turystycznej i od lat te postulaty zostają bez odzewu. Zdaniem autorów petycji wprowadzenie nowego prawa pozwoliłoby pokrywać część kosztów generowanych przez masową turystykę: utrzymania czystości, transportu, zieleni, bezpieczeństwa, infrastruktury publicznej i ochrony dziedzictwa.
- Dziś za tą masową turystykę Krakowianie i Krakowianki płacą prosto ze swoich portfeli - komentuje Joanna Malita-Król z Akcji Ratunkowej dla Krakowa. Zdaniem organizacji “wieloletnie przepychanki międzyresortowe i naciski grup lobbystów skutkują tym, że Kraków każdego roku traci, według ostrożnych szacunków, między 50 a 100 mln złotych”.
- A to oznacza, że nie tylko dokładamy do tego interesu zrzucając się na koszty jego funkcjonowania, ale płacimy też za niego obniżeniem jakości naszego codziennego życia - dodaje Maciej Fijak z Akcji, radny dzielnicy XIII Podgórze.
Dziś w sejmie są dwa projekty ustaw, które w lutym 2026 roku zostały skierowane do prac w komisjach. Ich autorzy to krakowscy posłowie. Projekt Darii Gosek-Popiołek zakłada limit dla takiej opłaty w wysokości 25% minimalnej stawki godzinowej; przy obecnej stawce (31,40 zł) daje to 7,85 zł dziennie od turysty. Projekt Rafała Komarewicza przewiduje maksymalnie 5 zł dziennie od turysty.
- Biorąc pod uwagę liczbę turystów nocujących w Krakowie w 2024 roku - 7,95 mln osób i przyjmując średnią długość pobytu jako trzy dni, daje nam to 120 mln rocznie według projektu Komarewicza i 190 mln rocznie według projektu Gosek-Popiołek - wylicza Joanna Malita-Król dodając, że nawet przy bardziej zachowawczym scenariuszu i przyjęciu średniej długości pobytu jako dwie doby, jest to kolejno 80 mln zł rocznie i 124 mln rocznie.
- Każdy dzień bez tej opłaty to kilkaset tysięcy złotych, które przechodzą miastu koło nosa. 100 milionów to ogromne pieniądze w budżecie inwestycyjnym miasta. Każdego roku moglibyśmy zbudować za nie kilka krytych pływalni, dziesięć parków takich jak ten przy Karmelickiej, 570 tys. m2 nowych chodników, 100 tys. drzew albo sto nowych boisk wielofunkcyjnych - wylicza Maciej Fijak wskazując, że pieniądze powinny także zasilać specjalny Fundusz Przeciwdziałania Turystyfikacji. - Ta pula powinna służyć wykupom całych budynków w sytuacjach takich, jak ostatnia na Kazimierzu, czy jako środki na miejski program wspierania lokalności - dodaje.
Opłata turystyczna jest standardem w Europie. Przykładowo: Amsterdam pobiera 12,5% ceny noclegu; Berlin – 7,5% ceny netto noclegu; Lizbona – 4 euro za osobę za noc; Edynburg – 5% kosztu noclegu przez pierwsze 5 nocy; Bruksela – 5 euro za noc za jednostkę noclegową; a Paryż – od 0,65 euro do 15,93 euro za osobę za noc, zależnie od standardu obiektu.














