Pod koniec 2025 roku skokowo wzrosła liczba gotowych, niesprzedanych mieszkań (w ciągu kwartału aż o 46%, do ponad 14 tys. lokali, co stanowi dziś około 20% całej oferty). Najwięcej takich nieruchomości znajduje się w Krakowie i Katowicach. Z czego to wynika i jakie są konsekwencje tego zjawiska tłumaczą lokalni eksperci rynku z ogólnopolskiej sieci biur nieruchomości Freedom.
Reklama
Rosnąca liczba gotowych mieszkań wywiera coraz większą presję na deweloperów, ponieważ lokale oddane do użytkowania generują koszty i zamrażają kapitał. W efekcie firmy są dziś bardziej skoncentrowane na sprzedaży gotowej oferty niż na rozpoczynaniu nowych projektów. Jednocześnie większość deweloperów stara się bronić oficjalnych cenników, dlatego zamiast szerokich obniżek cen częściej stosowane są działania pozacenowe - bonusy, pakiety sprzedażowe czy elastyczne warunki transakcji.
"Bezpośrednie rabaty cenowe pojawiają się głównie w odniesieniu do wybranych lokali, a nie całych inwestycji.” -podkreśla Jan Dominiewski, Dyrektor ds. rynku pierwotnego we Freedom.
Zróżnicowanie sytuacji między miastami jest wyjątkowo wyraźne. W Warszawie i Trójmieście relacja podaży do popytu pozostaje zrównoważona: liczba niesprzedanych gotowych mieszkań odpowiada tam 16-22 proc. rocznej sprzedaży, co eksperci uznają za bezpieczny poziom. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Krakowie, Poznaniu czy w Łodzi, gdzie pula gotowych lokali sięga 43-46 proc. rocznej sprzedaży, a w Katowicach aż 75 proc. Oznacza to, że przy obecnym tempie sprzedaży wyprzedaż oferty w Katowicach potrwałaby niemal cztery lata.














