ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Szara strefa vape’ów z kannabinoidami. Rodzice powinni znać te nazwy

opublikowano: 16 PAŹDZIERNIKA 2026, 13:27autor: Artykuł sponsorowany
Szara strefa vape’ów z kannabinoidami. Rodzice powinni znać te nazwy

T9HC, 9H-HHC, THP420. Takie nazwy można dziś znaleźć na jednorazowych e-papierosach w polskojęzycznych sklepach internetowych, często z dopiskiem „95 proc.” albo „99 proc.”. Tymczasem w badaniu ESPAD z 2024 roku aż 6,4 proc. polskich 15- i 16-latków przyznało, że przynajmniej raz sięgnęło po nową substancję psychoaktywną. Nie wiadomo, ilu z nich używało właśnie nowych kannabinoidów. Wiadomo za to, że nazw T9HC, 9H-HHC czy THP420 próżno szukać w PubChem, jednej z największych publicznych baz związków chemicznych. Co w takim razie wdycha osoba, która kupuje taki produkt? Część odpowiedzi mają chemicy sądowi z Krakowa.

Półsyntetyczne kannabinoidy w Polsce. Co wykryli eksperci IES?

Półsyntetyczne kannabinoidy w 113 ze 1186 próbek. Tyle produktów konopnych zabezpieczonych w Polsce w latach 2022–2024 zawierało substancje wytwarzane w laboratorium, najczęściej z CBD. Próbki przebadał zespół Pracowni Badania Alkoholu i Narkotyków Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie (IES). Wyniki ukazały się w grudniu 2025 roku w czasopiśmie „Drug Testing and Analysis”.

Najczęściej chemicy trafiali na HHC, czyli heksahydrokannabinol. W około 60 proc. przypadków ktoś naniósł go na susz konopny o niewielkiej zawartości THC, który sam działałby słabo. Autorzy nazywają to celowym wzbogacaniem materiału.

Ciekawsze jest to, co działo się po 2023 roku. W maju tego roku Ministerstwo Zdrowia wpisało HHC i jego octan, HHC-O, na listę substancji psychotropowych. W kolejnych miesiącach związków objętych kontrolą w zabezpieczonych próbkach było mniej. Rosła za to różnorodność tych, których prawo jeszcze nie obejmowało.

Nawet dla laboratorium sądowego rozpoznanie tych substancji nie zawsze jest proste. Niektóre metody badawcze mogą zmieniać badany związek już w trakcie analizy. Problemem jest też odróżnienie substancji, które mają taki sam skład chemiczny, ale inną budowę. To sprawia, że dokładne ustalenie, co naprawdę znajduje się w próbce, może wymagać kilku różnych metod badawczych.

T9HC, THP420, 9H-HHC. Co właściwie oznaczają te nazwy?

Na podstawie publicznie dostępnych danych nie da się dziś jednoznacznie ustalić, jakie związki chemiczne kryją się pod częścią tych nazw. T9HC, T8HC, THP420, 9H-THC, 9H-HHC i 9H-HHCP nie pojawiały się 1 października 2026 roku w PubMed, jednej z największych baz literatury medycznej. W publicznych źródłach nie udało się też znaleźć przypisanych im numerów CAS, które służą do jednoznacznej identyfikacji substancji chemicznych.

Tę lukę wypełniają sami sprzedawcy, ale ich opisy nie zawsze są ze sobą zgodne. W jednym miejscu T9HC występuje jako „półsyntetyczny kannabinoid”, na blogu tego samego sklepu jest już potem jako substancja „syntetyczna”, wytwarzana „zastrzeżonymi metodami”. Inny sprzedawca pisze, że T9HC jest „ściśle powiązany” z delta-9-THC, głównym psychoaktywnym składnikiem konopi. Przy ofercie zastrzega jednak, że chodzi o inną substancję, której budowa została dotąd opisana bardzo słabo.

Jeszcze ciekawiej wygląda THP420. Jeden ze sprzedawców sam przyznaje, że określenie „Tetrahydropyran 420” nie jest prawdziwą nazwą chemiczną. Tetrahydropiran rzeczywiście istnieje, ale jest prostym związkiem pierścieniowym używanym m.in. jako rozpuszczalnik. „420” to z kolei popularne odniesienie do marihuany w kulturze konopnej.

Podobny chaos dotyczy oznaczenia „9H”. Jeden niemiecki sklep tłumaczy je jako grupę hydroksylową, inny jako atom wodoru przy dziewiątym atomie węgla. W chemii zapis „9H” odnosi się do miejsca, w którym w strukturze cząsteczki znajduje się atom wodoru, a nie do grupy hydroksylowej.

Także publikowane przez tych sprzedawców certyfikaty nie wyjaśniają, co właściwie znajduje się w produkcie. Przy kwiatach reklamowanych jako „95 proc. T9HC” załączony raport laboratoryjny wykazał 4 proc. CBD i 0,15 proc. THC, ale samego T9HC w zestawieniu badanych substancji w ogóle nie było. Z dokumentu nie wynika więc, na jakiej podstawie sprzedawca deklaruje zawartość 95 proc. T9HC.

Podobnie wygląda analiza próbki opisanej jako „THP420”. Laboratorium z Lublany wykryło w niej kilka substancji, których nie potrafiło jednoznacznie zidentyfikować. Żaden z 24 kannabinoidów, których obecność sprawdzano, nie został wykryty powyżej progu oznaczalności. W innej wersji raportu dotyczącego tej samej próbki największy z tych sygnałów został już opisany jako „THP-420”. Sam certyfikat nie wyjaśnia jednak, w jaki sposób ustalono, że właśnie ta niezidentyfikowana wcześniej substancja jest THP420.

Czescy dziennikarze z portalu investigace.cz zapytali współwłaściciela firmy produkującej jedną z linii T9HC, co właściwie znajduje się w produkcie. Odpowiedział, że skład jest tajemnicą handlową.

Zmieniają się także same nazwy obecne w sprzedaży. Gdy z oferty znikał 10-OH-HHC, jeden ze sklepów zaczął kierować klientów do jego „następcy” nazwanego 9H-HHC, dostępnego w podobnych odmianach i formatach. Bez niezależnej analizy laboratoryjnej trudno rozstrzygnąć, czy wraz z nazwą zmieniła się również substancja.

Nowe kannabinoidy a prawo w Polsce. Czy T9HC, 9H-HHC i THP420 są legalne?

Po samej nazwie kannabinoidu podanej na opakowaniu lub etykiecie e-papierosa nie da się rozstrzygnąć, czy produkt jest legalny. Polskie przepisy kontrolują konkretne substancje chemiczne, dlatego najpierw trzeba wiedzieć, co naprawdę znajduje się we wkładzie.

Lista takich substancji regularnie się wydłuża. HHC i HHC-O objęto kontrolą 5 maja 2023 roku. Dwa lata później, 22 maja 2025 roku, do wykazu nowych substancji psychoaktywnych trafiły m.in. Δ9-THCP i HHCP. Od 28 lipca 2026 roku znajduje się w nim także Δ8-THCP oraz octan Δ9-THCP. Kolejne związki są już w kolejce.

30 września 2026 roku do konsultacji trafił projekt obejmujący m.in. zakaz HHCP-O. Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji wykryło tę substancję w Polsce dwa razy, w pierwszym i drugim kwartale 2026 roku. Ministerstwo Zdrowia chce teraz dopisać ją do wykazu nowych substancji psychoaktywnych. Na razie to projekt, więc HHCP-O nie można jeszcze opisywać jako substancji wpisanej do tego wykazu.

Podobny proces widać w całej Europie. Według Agencji Unii Europejskiej ds. Narkotyków liczba zidentyfikowanych na europejskim rynku półsyntetycznych kannabinoidów wzrosła z 24 pod koniec 2024 roku do 40 rok później. HHC jako pierwszy z tej grupy został również objęty kontrolą międzynarodową.

Polskie przepisy nie opierają się wyłącznie na liście pojedynczych nazw. Obejmują też całe grupy syntetycznych kannabinoidów o określonej budowie chemicznej. Nie każda substancja z nazwą przypominającą THC albo HHC automatycznie do takiej grupy jednak trafia. Dlatego przy nazwach takich jak T9HC czy 9H-HHC trzeba najpierw ustalić, jaki związek chemiczny rzeczywiście znajduje się w produkcie.

Jeżeli analiza wkładu oznaczonego jako „T9HC” wykaże obecność HHC, THCP albo innej substancji znajdującej się w wykazie substancji zakazanych, wtedy zastosowanie mają przepisy dotyczące właśnie tego związku. Przy substancjach niewpisanych do wykazu sytuacja również nie sprowadza się do prostego „jest legalne”. Inspekcja sanitarna może badać taki produkt jako potencjalny środek zastępczy i podjąć działania wobec jego sprzedaży. Ostateczna ocena zależy więc od rzeczywistego składu, a nie od nazwy wymyślonej przez sprzedawcę.

Internetowi sprzedawcy często podkreślają, że produkt zawiera „mniej niż 0,2 proc. THC”, sugerując w ten sposób jego legalność. Taki argument może jednak wprowadzać w błąd. Obecny próg 0,3 proc. dotyczy konopi włóknistych i odnosi się do zawartości delta-9-THC oraz THCA w roślinie. Tym samym nie można stwierdzić czy cały wkład do e-papierosa jest legalny.

Medyczna marihuana jest legalna w Polsce. Jak wygląda leczenie?

Medyczna marihuana jest w Polsce legalnie stosowana od 2017 roku. Lekarz może ją rozważyć m.in. u pacjentów z przewlekłym bólem, spastycznością w przebiegu stwardnienia rozsianego czy nudnościami i wymiotami po chemioterapii. Nie ma jednej listy chorób, która automatycznie kwalifikuje do takiego leczenia. Decyzja zależy od stanu pacjenta, dotychczasowej terapii, możliwych korzyści i przeciwwskazań. Najczęściej po tę metodę sięga się wtedy, gdy standardowe leczenie nie pomogło lub dawało uciążliwe skutki uboczne.

Receptę może wystawić także lekarz pracujący w ramach NFZ. O taką terapię można zapytać lekarza rodzinnego lub specjalistę, u którego pacjent już się leczy, np. neurologa, onkologa czy lekarza z poradni leczenia bólu. Wizyta na NFZ jest bezpłatna, ale susz konopny nie jest refundowany, więc za lek w aptece płaci się pełną cenę. Nie każdy lekarz ma też doświadczenie w tej formie leczenia, dlatego warto zabrać ze sobą dokumentację medyczną.

Od 7 listopada 2024 roku przed wystawieniem recepty lekarz musi co do zasady osobiście zbadać pacjenta. Wyjątkiem jest kontynuacja leczenia przez lekarza POZ działającego w ramach umowy z NFZ.

Terapiami konopnymi zajmują się też prywatne gabinety i wyspecjalizowane placówki. W Krakowie jedną z nich jest gabinet przy ul. Stefana Rogozińskiego 6. Więcej informacji o wizytach w Krakowie znajdziesz tutaj.

Dlaczego ludzie sięgają po nowe kannabinoidy?

Łatwa dostępność i wizerunek „legalnej alternatywy” to dwa powody, na które zwraca uwagę unijna agencja EUDA. Półsyntetyczne kannabinoidy od początku pojawienia się w Europie były reklamowane jako legalne zamienniki marihuany i THC. Sprzedaje się je przez internet, a w niektórych krajach także w sklepach z vape’ami, produktami CBD, kioskach czy automatach. EUDA wskazuje, że właśnie dostępność i przekonanie o legalności mogą przyciągać zarówno osoby używające wcześniej marihuany, jak i nowych użytkowników.

Nie mamy jednak polskich badań, które pozwalałyby powiedzieć, że użytkownicy T9HC, 9H-HHC czy THP420 wybierają je przede wszystkim dlatego, że uważają je za legalne. Takich nazw badania populacyjne w ogóle jeszcze nie obejmują.

Są za to dane dotyczące młodzieży i nowych substancji psychoaktywnych jako całej grupy. Pod tym określeniem mieszczą się związki działające na układ nerwowy podobnie do znanych narkotyków lub mogące powodować podobne zagrożenia. To szeroka kategoria, do której zaliczają się różne substancje, a nie tylko nowe kannabinoidy.

W badaniu ESPAD z 2024 roku 6,4 proc. polskich uczniów w wieku 15–16 lat deklarowało, że przynajmniej raz użyło nowej substancji psychoaktywnej. Był to najwyższy wynik spośród badanych krajów.

Co wiadomo o działaniu nowych kannabinoidów?

O T9HC, 9H-HHC czy THP420 trudno dziś powiedzieć coś pewnego, skoro nie ma nawet jasności, jakie związki chemiczne kryją się pod tymi nazwami. Więcej wiadomo o wcześniejszych substancjach, takich jak HHC czy THCP, ale również tutaj badań na ludziach jest niewiele.

HHC pojawiło się w Europie w 2022 roku. EUDA od początku zwracała uwagę, że jego działanie u ludzi zostało słabo zbadane. Z czasem zaczęły pojawiać się także zgłoszenia zatruć i przypadków wymagających leczenia szpitalnego.

O THCP wiadomo trochę więcej. W 2019 roku włoscy naukowcy sprawdzili, jak ten związek działa na receptor CB1 w mózgu, na który oddziałuje także THC. THCP wiązał się z nim około 33 razy silniej niż delta-9-THC. W uproszczeniu oznacza to, że nawet niewielka ilość związku może mocno oddziaływać na układ kannabinoidowy organizmu. Nie wiadomo jednak dokładnie, jak przekłada się to na siłę i długość działania u człowieka, bo badanie wykonano w laboratorium, a nie na ludziach.

Dużym problemem pozostaje też skład samych produktów. Niemieccy badacze przeanalizowali 80 wyrobów z półsyntetycznymi kannabinoidami. W jednych HHC było tak mało, że nie dało się go dokładnie oznaczyć, w innych stanowiło prawie 71 proc. zawartości. EUDA opisuje również produkty sprzedawane pod podobnymi nazwami, które różniły się składem i stężeniem, a czasem zawierały THC niewymienione na opakowaniu.

Zatrucia są już udokumentowane. Czeski ośrodek toksykologiczny od czerwca 2022 do lutego 2024 roku odnotował ponad 170 konsultacji związanych z HHC, także wśród dzieci i młodzieży. Na Węgrzech w 2024 roku 30 osób zatruło się żelkami zawierającymi półsyntetyczne kannabinoidy.

Dodatkowe pytania dotyczą octanów, czyli substancji oznaczanych m.in. literą „O”. W badaniu z 2022 roku podczas podgrzewania kilku takich kannabinoidów w waporyzatorze powstawał keten, silnie toksyczny gaz. HHC-O i HHCP-O nie były wtedy badane, więc nie wiadomo, czy zachowują się tak samo.

Dane o młodzieży są przy tym alarmujące. Wychodzi na to, że nowe substancje psychoaktywne nie są tematem wyłącznie dla laboratoriów i służb. Nie wiemy, ilu nastolatków sięga konkretnie po nowe kannabinoidy w vape’ach, ale warto aby rodzice wiedzieli, jakie produkty kupują i czego używają ich dzieci. Przy nazwach takich jak T9HC czy 9H-HHC kolorowe opakowanie i zapewnienie o „legalności” świadczą przede wszystkim o sposobie, w jaki produkt jest sprzedawany. Nie wyjaśniają, jaka substancja naprawdę znajduje się w środku.